Święto św. Tomasza Apostoła - 3 lipca

(Ef 2,19-22; J 20,24-29)

Uwierzyłeś, bo mnie zobaczyłeś ...

O świętym Tomaszu Apostole dowiadujemy się najwięcej z Ewangelii św. Jana - czytanej dzisiaj. Jego sceptycyzm i niedowiarstwo wydają się doskonale charakteryzować postawę wielu współczesnych katolików - wyznawców Chrystusa. "Nie uwierzę dopóki nie zobaczę, dopóki nie dotknę". Możemy sobie nawet wyobrazić sceptyczny czy ironiczny uśmieszek niedowierzania na twarzy Apostoła Tomasza, kiedy inni Apostołowie relacjonują mu niezwykłe wieści o zmartwychwstaniu Chrystusa. Jakże wielu współczesnych chrześcijan mogłoby się utożsamić z postawą św. Tomasza Ale .... jednocześnie jakże niewielu mogłoby pójść za nim?
O jego pochodzeniu i życiu (zanim stał się jednym z Dwunastu) nie wiemy prawie nic. Po raz pierwszy pojawia się on w 11 rozdziale Ewangelii wg św. Jana, kiedy zachęca innych Apostołów do pójścia z Chrystusem do Betanii, mimo niebezpieczeństwa śmierci, jakie czyhało w Judei. Po raz drugi jego postać pojawia się w wieczerniku w czasie ostatniej wieczerzy, kiedy Tomasz pyta: "Panie, jak możemy znać drogę, skoro nie wiemy dokąd idziesz?" Odpowiadając Tomaszowi Jezus wypowiada jedno z najpiękniejszych zdań Ewangelii: "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie". I po raz trzeci właśnie po zmartwychwstaniu Chrystusa, w dialogu opisanym w dzisiejszej Ewangelii.
Dookoła późniejszych losów Tomasza narosło wiele legend. Według jednych głosił on Dobrą nowinę na Bliskim Wschodzie i według Rzymskiego Martyrologium tam właśnie poniósł śmierć męczeńską. Jednakże chrześcijanie w Indiach wierzą głęboko, że św. Tomasz założył siedem kościołów Malabarskich i zmarł śmiercią męczeńską w okolicach Madrasu. Według przekonania chrześcijan rytu Malabarskiego, jego grób znajduje się w Mylapore.
Jakkolwiek potoczyłyby się losy św. Tomasza, nie ulega wątpliwości, że "nauczka" jaką otrzymał od Mistrza wystarczyła mu już na całe życie, aby nie być niedowiarkiem, człowiekiem wierzącym tylko "szkiełku i oku".

Myślę, że od tegoż "niedowiarka", wątpiącego racjonalisty Tomasza możemy się jednak nauczyć przynajmniej trzech rzeczy: - intelektualnej uczciwości, - prawości i - pokory. Tomasz chciał widzieć, chciał doświadczyć, ale też raz doświadczywszy już nie wątpił i wyznał z głęboka wiara i pokorą: "Pan mój i Bóg mój" i za to położył swoje życie. Iluż współczesnych "tomaszów-niedowiarków" gotowych jest na taką właśnie intelektualną uczciwość, prawość i pokorę w obliczu faktów?

Bądź dla mnie Panie: Drogą, Prawą i Życiem,
Pozwól abym poznawszy Cię już nigdy w Ciebie nie zwątpił
i nie negował Twojej boskości.