Siedem grzechów nie-głównych cz. VI
 

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)
 

Grzech nie główny siódmy: jajecznica

 

Każde zdanie zaczynasz od "ja", a później się dziwisz, że ludzie uważają cię za egoistę lub egocentryka. Nie umiesz przecież myśleć inaczej, jak tylko w kategoriach własnego "ja", własnego interesu i własnych korzyści, a później się dziwisz, że ludzie nie mają do ciebie zaufania i odsuwają się od ciebie. Nie widzisz dalej niż koniec własnego nosa, a później się dziwisz, że ludzie o nic cię nie proszą i nic od ciebie nie oczekują. Ty nie żyjesz przecież dla nich i oni cię nic nie obchodzą. Samo słowo altruizm jest dla ciebie co najmniej dziwaczne i niezrozumiałe. Ty patrzysz na świat przez okulary: ile na tym można zarobić, ile stracić, co ja z tego będę miał? Ty zawsze masz racje i w dyskusji czy nawet zwykłej rozmowie nie dopuszczasz do siebie myśli, że mógłbyś się mylić, że inni mogą mieć rację, że twoje widzenie świata nie jest ostateczne i niepodważalne. Co więcej, zazwyczaj nikogo do głosu nie dopuszczasz, bo cóż ktoś inny może ci powiedzieć, skoro ty i tak wszystko najlepiej wiesz i nigdy nie masz nawet cienia wątpliwości. Wszystko dla ciebie jest już z góry zafiksowane, ustalone, przesądzone, i zadecydowane … przez ciebie. Każde zdanie zaczynasz od jajecznicy: "Ja sądzę, ja uważam, ja myślę, ja, ja, … ja, …
 

Nigdy się pewnie z tego nie spowiadałeś, bo to przecież nie jest grzech, nikogo nie obrażasz, nikogo nie zabijasz, nikomu nic nie kradniesz … Ty po prostu nie umiesz myśleć inaczej, jak tylko kategoriami własnej osoby, własnej kariery, własnego komfortu, zysku i wygody. Akceptujesz tylko tych, którzy się z tobą zgadzają, którzy uznają twoje racje i przyjmują twoje sądy, opinie, sposób widzenia świata. Ci, którzy próbują ci się sprzeciwić, albo myślą inaczej niż ty, ci którzy nie przyjmują twojej ustawicznej jajecznicy, oni są po prostu przez ciebie lekceważeni, niedostrzegani. Albo jeśli za ostro stawiają veto twojemu ustawicznemu narzucaniu poglądów, są przez ciebie po prostu niszczeni, ośmieszani, poniżani, wykańczani. Bo twój świat kończy na się na koniuszku twojego nosa … Ty zaniedbałeś wyjścia ze swojej małej skorupki i zobaczenia, że poza tobą istnieje również świat, szeroki i barwny, niekoniecznie w mdłym kolorze jajecznicy.

Aha i jeszcze jedno, pisząc to co powyżej myślałem przede wszystkim o sobie. Jeśli jednak Ty czytając to poczułeś się nieswojo, to może na zasadzie zwykłej fizycznej reakcji: "Uderz w stół a nożyce się odezwą? A może w czasie najbliższej niedzielnej Mszy św. warto byłoby jednak zrobić trochę inny rachunek sumienia? ”…zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.”, ale szczególnie zaniedbaniem.

Ks. Kazimierz Kubat SDS              Morogoro, 20.09.98