OSIEM BŁOGOSŁAWIEŃSTW – DROGOWSKAZY NA DRODZE NAWRÓCENIA

 

W trakcie jednej z dyskusji ze znajomymi na temat jaki jest i jaki powinien być polski katolik, uderzyło mnie, że cała rozmowa toczyła się jedynie w obszarze przestrzegania Dekalogu, wypełniania lub nie -przez każdego z nas- programu minimum. Na argument, że przecież mamy wyraźne wskazówki do tworzenia i budowania żywej więzi z Chrystusem, do kroczenia drogą Miłości, wskazówki wypływające z Kazania na Górze, usłyszałam, że to wskazówki dla wybranych – świętych za życia, że to niemożliwe aby realizować je właśnie tu i teraz w Polsce na początku trzeciego tysiąclecia. Zaledwie trzy lata temu Ojciec Święty, podczas swojej siódmej pielgrzymki do Ojczyzny przypomniał nam wszystkim społeczny i indywidualny wymiar chrześcijańskiego bycia -tu i teraz- szczęśliwymi i zachęcił do odrzucenia lęku i małostkowości w wypełnianiu skierowanego do wszystkich pokoleń, do wszystkich ludzi wezwania Chrystusa, do otworzenia się na dary płynące z realizacji zachęty do bycia szczęśliwym tu i teraz oraz w wieczności.

 

BŁOGOSŁAWIENI UBODZY W DUCHU – boimy się ubóstwa. Boimy się uzależnienia od innych ludzi. Pragniemy, zdobywamy, pomnażamy, zamartwiamy się brakami materialnymi. Nie chcemy być ubodzy, a nawet jeśli już z różnych przyczyn tacy się stajemy, to jak blisko nam do ewangelicznego bogacza w pragnieniach serca i oczekiwaniach. Trudno jest na co dzień zaakceptować postawę całkowitego braku samowystarczalności wobec Boga i bliźnich. Nieuporządkowane pragnienia korzystania i posiadania, przywiązanie do drobiazgów sprawia, że nie chcemy przyjąć bo nie potrafimy zauważyć tego co Bóg pragnie nam  zaoferować. Wydaje się nam, że własny pomysł na szczęście jest lepszy, pełniejszy.

 

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY SIĘ SMUCĄ – wielu jest zasmuconych, jednakże, czy ich smutek jest smutkiem ewangelicznym, czy płynie z bogactwa i głębi relacji z drugą osobą, z Bogiem. Czy w imię miłości bliźniego zasmuca nas czyjś grzech, czy może raczej udajemy, że nie widzimy lub pełni oburzenia piętnujemy już nie grzech ale osobę. Czy w imię miłości bliźniego i poczucia wspólnoty ze wszystkimi dziećmi Boga zasmuca nas ludzka tragedia – czy raczej gotowi jesteśmy dopatrywać się w takiej czy innej katastrofie, kataklizmie słusznej kary Bożej na grzeszników. Czy smutek płynący z bezradności wobec nieuleczalnej choroby bliskiej osoby, śmierci nie przeradza się w narzekanie i powątpiewanie w Bożą Miłość do każdego.

 

BŁOGOSŁAWIENI CISI – jak łatwo i szybko poddajemy się złym, destrukcyjnym emocjom. Wydaje się, że na każde zło, każde odrzucenie, każdą niegodziwość musimy sami zareagować słusznym gniewem, podniesionym głosem,  oburzeniem, czasem obrazą i urażoną własną godnością.

 

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY ŁAKNĄ I PRAGNĄ SPRAWIEDLIWOŚCI – czy w każdej sytuacji życiowej staramy się szukać, rozpoznawać i wypełniać wolę Boga; czy raczej stosujemy własną miarę sprawiedliwości – inną dla bliźnich, inną dla siebie.

BŁOGOSŁAWIENI MIŁOSIERNI – jak często nasza wyobraźnia o uczynkach miłosierdzia jest spętana brakiem znajomości samego siebie, gdy wydaje się nam, że  posiadając niewiele , niewiele możemy uczynić; jak trudno jest nam uświadomić sobie, że mamy dzielić się z innymi tym wszystkim co sami w nadmiarze otrzymaliśmy od Boga – duchowo i materialnie. Będąc ubogimi w duchu, szybciej odkryjemy osobiste możliwości bycia miłosiernym dla bliźnich i dla siebie samego.

 

BŁOGOSŁAWIENI CZYSTEGO SERCA – oczyszczanie serca, życie w coraz pełniejszej harmonii ze Słowem Boga i Jego wolą, dokonuje się stopniowo, jest dynamiczną drogą. Czystego serca nie uzyskuje się jednorazowym aktem woli. Jak często poddajemy się zniechęceniu i rezygnujemy z codziennej wewnętrznej walki, ulegając pokusom otaczającego nas świata.

 

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY WPROWADZAJĄ POKÓJ – dramatyczny apel o pokój, nie zostanie zrealizowany dotąd dopóki pokój nie zagości w sercu poszczególnego człowieka. Nie zaniesiemy pokoju innym, dopóki sami nie będziemy go posiadać, dopóki sami nie otworzymy się na dar pokoju jaki daje Chrystus. Aby móc się dzielić i wprowadzać pokój  z bliskimi, sąsiadami, we własnej dzielnicy, mieście, kraju, na świecie potrzeba żyć i świadczyć życiem według zachęt płynących z kolejnych błogosławieństw.

 

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY CIERPIĄ DLA SPRAWIEDLIWOŚCI – pokusa zniechęcenia w zaangażowaniu, kiedy efekty działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów;  lęk wobec prześladowań i przeciwności – to wszystko hamuje i powstrzymuje nas przed zdecydowanym działaniem w wypełnianiu woli Boga.

 

Zachętę do nawrócenia kierujemy raczej do innych, sami zadawalamy się letnim przestrzeganiem Dekalogu i przykazań kościelnych, uważając, że jest to maksimum na które nas stać, i dziwimy się dlaczego pomimo tego nie jesteśmy spokojni, nie jesteśmy szczęśliwi, brak nam chrześcijańskiej radości w trudach i przeciwnościach. Jeśli nie nawrócimy się do Boga poprzez odważne wypłynięcie  na głębię chrześcijaństwa, wyznaczoną przez osiem błogosławieństw, dopóki nie zaczniemy przemieniać własnego życia według danych nam wskazówek nigdy nie odczujemy szczęścia płynącego z obcowania na co dzień z Bogiem i danej szansy przemieniania świata, będziemy brodzić przy brzegu i w głębi serca zazdrościć tym, którzy zaufali Bogu.

 

Warszawa, 23.11.2002                               Barbara Karpińska