IV Niedziela w ciągu roku - C

(Jr 1,4-5,17-19; 1Kor 12,31-13,13; Łk 4,21-30)

Nie masz proroka wśród swoich

Przyjęcie z jakim spotkał się Jezus w Nazarecie, wydaje się być typowym dla środowisk ludzi małych, zazdrosnych i niedowiarków. Najtrudniej jest uwierzyć i zaufać komuś, kogo znamy i kto wydaje nam się "swojakiem". A jeszcze trudniej jest słuchać, gdy ktoś taki "wygarnia nam" nasze grzechy, mówi o naszych słabościach i przywarach, o naszych błędach i nałogach. To nas gniewa i drażni o wiele bardziej niż gdyby mówił nam to ktoś zupełnie obcy.
A szkoda, bo ci, których naprawdę znamy, znają i nas. I to właśnie oni wiedzą o nas najwięcej i jeśli zwracają nam uwagę z miłością -o jakiej mówi św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu- to przecież możemy być pewni, że jest to tylko i wyłącznie dla naszego pożytku i dobra. Chciałoby się nawet powiedzieć: "Nie słuchaj tych, którzy ci przyklaskują i kadzą, bo to cię tylko wpędza w pychę i samozadowolenie. Słuchaj raczej tych, którzy cię krytykują, bo jeśli robią to z miłością, to przecież jest to jedynie dla twojego dobra."
Niestety przeważają w nas jednak uczucia małe i przyziemne; pycha, zarozumiałość, zazdrość, gniewliwość, falszywy wstyd ... I dlatego też pewno tak trudno przyjąć nam jest uwagę ze strony naszych bliskich i chcielibyśmy im powiedzieć: "Lekarzu ulecz samego siebie".

Czy jednak nie warto by było czasami posłuchać tych, którzy nas krytykują? Cesarz Marek Aureliusz modlił się podobno: "Panie, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z prawdziwymi wrogami sam sobie poradzę". A może i mnie fałszywi przyjaciele wyrządzają większą szkodę niż moi wrogowie ... ?