XXIX Niedziela w ciągu roku - C

(Wj 17,8-13; 2 Tm 3,14-4,2; Łk 18,1-8)

Kto puka temu otworzą ...

Zdawać by się mogło, że nasze modlitwy nie są wysłuchiwane, że nasz prośby to jak grochem o ścianę milczenia ze strony Boga. A czy nie jest raczej tak, że modląc się nie wierzymy, że prośby nasze będą wysłuchane, albo tak, że prosząc nie dodajemy "nie moja, ale Twoja wola"? Albo może, tak bardzo jesteśmy przywiązani do naszej prośby, że nie zauważamy, że Bóg wysłuchał naszych próśb lepiej i dał nam o wiele więcej niż myśmy Go prosili? Modlitwa wstawiennicza, modlitwa prośby, tonie tylko wyliczanie potrzeb i oczekiwań, ale także uświadomienie sobie, że ja sam mogę i powinienem coś zrobić, że oto wiele leży w w zasięgu moich możliwości, że potrzeba tylko odrobiny wysiłku i dobrej woli. A może jest i tak, że ja proszę, ale sam jestem głuchy na prośby innych?


Modlimy się w codziennym "Ojcze nasz": "i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy ..." a czy nie można by dorzucić i takiego wezwania, " wysłuchaj naszych próśb i modlitw, tak jak i my wysłuchujemy..."

 

Przypowieść Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, to nie tylko przypowieść o natrętnej kobiecie, ale także o egoistycznym i głuchym człowieku, który dopiero pod presją uporu i natręctwa spełnia swój obowiązek sędziego.


Jak traktuję swoje dzieci, żonę, swoich najbliższych, krewnych, swoich podwładnych, penitentów i interesantów, którzy przychodzą do mnie z różnymi prośbami? Czy sam prosząc nie jestem głuchy na prośby innych? Czy nie daję się prosić zbyt długo, czy nie zbywam ich próśb lekceważącym wzruszeniem ramion? Rachunek sumienia w tym względzie wiele może mi pomóc i otworzyć moje oczy.

Naucz mnie Panie, jak prosząc o Twoją pomoc, nie być głuchym na prośby innych.