XX Niedziela w ciągu roku - C

(Jr 38,4-6.8-10; Hbr 12,1-4; Łk 12,49-53)

Przyszedłem ogień rzucić na ziemię ...

Zdania z dzisiejszej Ewangelii wydają się zaprzeczać innym wypowiedziom Chrystusa: "Pokój mój daję wam, pokój zostawiam wam, nie tak, jak świat daje ja wam daję". Czy rzeczywiście istnieje sprzeczność między tymi dwoma wypowiedziami Chrystusa? Czy Chrystus chce nam dać pokój, czy rozłam?

Pokój proponowany przez Chrystusa nie jest świętym spokojem. Nie jest konformistyczna zgoda na grzech. Nie jest na pewno przymykaniem oczu na zło. Pokój, który Chrystus chce nam dać wypływa z głębokiego zjednoczenia z Nim i z życia w Łasce Uświęcającej, z życia uczciwego i poddanego Bogu. Nie jest on tolerancją wobec fałszu, zakłamania i obłudy. Nie jest "świętym spokojem", jaki daje świat. Nie jest unikaniem konfrontacji za wszelką cenę i dla świętego spokoju, bo "tolerancja wobec fałszu jest fałszywą tolerancją" - jak mówi O. M. Krąpiec.

To, co Chrystus krytykuje w dzisiejszej Ewangelii, to właśnie kompromisowa i konformistyczna postawa wobec zła i zakłamania. On sam nie poszedł za pokusą konformistycznej ugodowości i nie narażania się "wielkim tego świata". On sam miał odwagę opowiedzieć się przeciwko złu i kłamstwu, a po stronie prawdy i dobra. Mimo, że zapłacił za to najwyższą cenę, cenę własnego życia.

Zresztą często występuje ten motyw w Ewangelii. "Nie możecie dwóm panom służyć ...", "Przyszedłem ogień rzucic na ziemię ...", "Ja się po to narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie ..."

Ogień, który chce rzucić na ziemię, to zapał i ogień miłości, ale i ogień walki ze słabościami, ze złem, ze spłyceniem, z bylejakością. To zdecydowane opowiedzenie się przeciwko "teologii zaokrąglonych kantów", przeciwko miałkiej moralnosci bez przykazań, przciwko etyce bez wymagań i spłyceniu i zlaicyzowaniu Dobrej Nowiny.

A wielu jest takich chrześcijan, wielu takich wyznawców Chrystusa, którzy chcieliby sprowadzić całą Dobrą Nowinę, do paru idiotycznych i bukolicznych obrazków. Wielu takich, którzy dla fałszywie rozumianego pokoju rezygnują z Ewangelicznego radykalizmu, "aby nie utracić wiernych". Rozmydlanie Ewangelii w mdławych słodkościach nie ma nic wspólnego z Chrystusowym pokojem. I właśnie przeciwko takim "rozwadniaczom" Chrystus pragnie, aby zapłonął ogień.