XXVIII Niedziela w ciągu roku - B

(Mdr 7,7-11; Hbr 4,12-13; Mk 10,17-30)

Najważniejsze pytanie

Zarzynam swoje życie, urabiam się po łokcie, dałem się wciągnąć w cały ten młyn, nakręcany maszyną, której na imię sukces. Mam już wszystko, albo prawie wszystko ... i oczywiście przyklejony do ust fałszywy i nieszczery uśmieszek, człowieka sukcesu ... I am happy!!!

Człowieku pozornego sukcesu, człowieku nieszczerego i udawanego uśmieszku ... Czy naprawdę jesteś szczęśliwy? Czy naprawdę masz już wszystko? Czy rzeczywiście osiągnąłeś sukces? A może się tylko łudzisz i okłamujesz zarówno siebie, jak i Twoich przyjaciół, sąsiadów, rodzinę i znajomych. A może tylko ze wstydu nie chcesz się przyznać, że Twoje życie -tak naprawdę- jest absurdalnie puste!? A może trzeba Ci usłyszeć słowa wypowiedziane przez Jezusa do bogatego młodzieńca: "Sprzedaj wszystko co masz, pozbądź się całego tego zbędnego balastu, rozdaj to ubogim, niech się cieszą chwilowym szczęściem, Ty chodź za mną i nie licz za bardzo na zdobyte przez ciebie bogactwa. Wszystko to śmieci i nic z tego nie weźmiesz ze sobą. Nie tego potrzebujesz i nie za tym tęsknisz! Nie szukaj i nie zabijaj się dla czegoś co ulegnie zniszczeniu."

Coś co wydaje się być absurdem w ludzkich oczach, niekoniecznie jest nim naprawdę. Bogatszym staje się nie ten, kto zbiera, ale ten, kto rozdaje, szczęśliwym nie ten, kto szuka szczęścia, ale ten, kto próbuje innych czynić szczęśliwymi ...

Po co ja żyję? Jaki jest cel mojego zabieganego życia? Czy naprawdę, to co uważam za nieodzowne, jest tak bardzo nieodzowne, że gotów jestem poświęcić dla tego kolejną noc, kolejne godziny ukradzione rodzinie, kolejnych ludzi ...? Po co ja żyję?