XXXII Niedziela w ciągu roku - C

(2 Mch 7,1-2.9-14; 2 Tes 2,16-3,5; Łk 20,27-38)

Bóg nie jest Bogiem umarłych lecz żywych

Niesamowity, ale i śmieszny jest w końcu przykład saduceuszów z dzisiejszej Ewangelii. Ale i my, często używamy podobnie śmiesznych argumentów w "obronie naszych pozycji". Nasze ludzkie widzenie, nasza ludzka optyka nie przystaje do Bożej wizji, do wizji Ewangelicznej. Widzimy krótkowzrocznie, tylko swój interes i swoją korzyść (czasami nawet pozorną) i jesteśmy zdziwieni, że inni tego tak nie widzą, nie akceptują, że Bóg nas nie rozumie, że przecież nasze widzenie jest zdroworozsądkowe, że przecież trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć ... jak saduceusze w dzisiejszej Ewangelii, którzy nie szukali prawdy, a jedynie uzasadnienia dla swoich racji, dla swoich prawd. Szukali w końcu samych siebie.
I wtedy trzeba Jezusa, aby nam rozbił nasz obraz świata i spraw, aby nam otworzył oczy, aby nam ukazał rzeczywistość w innej, dalekosiężnej perspektywie. Jesteśmy w naszych przekonaniach zatwardziali i dlatego nasz bóg jest bogiem umarłych, a nawet jest martwym bogiem czy bożkiem. Ten prawdziwy, jest ponad naszymi przekonaniami, jest Bogiem Żywym i Bogiem żywych. Ten prawdziwy jest Bogiem, Którego nie znamy, bo czasami znać nie chcemy, jest jednak Bogiem bliższym nas niż my sami ...

Jak uwierzyć Bogu, że jest On Bogiem Żywym, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba a nie bożkiem saduceuszów ?