Stale aktualna anegdota

 

Ktoś, kto przeczytał mój artykuł na temat demoralizujących skutków fałszywie rozumianego miłosierdzia przysłał mi jako komentarz następującą anegdotę. Wydaje się, że stale aktualną.

 

*********

 W dużej firmie następuje zmiana na stanowisku dyrektora naczelnego. Nowy obawia się że nie podoła nowym obowiązkom, ale ustępujący dyrektor pociesza go:

 

- jak już nie będziesz dawał sobie rady to masz w ostatniej szufladzie złożone i ponumerowane kolejno 3 koperty. Za każdym razem otwórz jedną i zastosuj się do tego co tam znajdziesz.

 

Minęło trochę czasu i nowy dyrektor nie mogąc dać sobie rady z problemami otworzył kopertę nr 1 z taką oto radą.

 

- za wszystko obwiniaj poprzednika.

 

Rada zadziałała i na trochę był spokój W końcu trzeba jednak było sięgnąć po drugą kopertę, a wniej rada:

 

- zrób reorganizację.

 

Dyrektor zrobił reorganizacje i zanim wszyscy od nowa zaczęli się wdrażać w obowiązki i nowe zależności ponownie minął czas, ale główne problemy firmy nadal nie były rozwiązane i pracownicy coraz poważniej grozili poważnymi kłopotami.

 

Przyszedł więc czas na sięgniecie po trzecią kopertę

 

- sprzątnij biurko, przygotuj dokładnie takie same trzy koperty, lada chwila ktoś cię wymieni.

 

Dyrektor przygotował trzy koperty.

 

*********

Do anegdoty dołączono kilka spostrzeżeń, które za pozwoleniem autora publikuję.

 

Myślę że patrząc na to co się dzieje -obojętnie która opcja partyjna zwycięża- zasada zarządzania państwem – firmą- pozostaje nie zmieniona.

 

Tych ludzi jednak do pewnego stopnia my sami kształtujemy jako najpierw dzieci i młodzież, spotykamy się z nimi - kiedy jeszcze zbyt wiele nie osiągnęli, głosujemy na nich kiedy zaczynają nam obiecywać gruszki na wierzbie. Chyba chcemy wierzyć, że w końcu komuś uda się nalać z pustego, wierzymy że jak już się ktoś wzbogacił to ma mniejszy apetyt, wierzymy że jak ktoś coś obiecuje to dotrzyma danego słowa. Czasami jesteśmy po prostu naiwnie łatwowierni. A za naiwność się płaci ...

 

Wybieramy wiec kolejne sejmy, sejmiki i przestajemy się interesować ludźmi na których głosowaliśmy. Nie rozliczamy ich; a nawet jeśli, to przyjmujemy do wiadomości że "nasz człowiek" był wspaniały, chciał ale to inni mu przeszkadzali i dlatego mu się nie udało. Zasada trzech kopert działa.

 

Może wiec rozliczanie zacząć należy od siebie, może należy zacząć czuć się odpowiedzialnym za własne wybory i ich skutki, może warto zdobyć się na trud obywatelskiego dojrzewania. Z tego zaniechania, z braku poczucia odpowiedzialności za siebie, własną rodzinę, własne osiedle, dzielnice, miasto, województwo, kraj - trudno się będzie usprawiedliwić.

 

Barbara