*        II. Skąd jesteśmy i po co ?      

 

problemy metafizyczne, dotykają najgłębszych podstaw naszego istnienia, naszej egzystencji. Skąd się wziąłem? Co ja tu ostatecznie robię w tym – bardziej lub mniej – cudownym świecie? Skąd w ogóle ten świat? Jaki jest początek świata i jego koniec? Jaki jest początek człowieka, ale jakie jest również jego przeznaczenie? Jaki jest sens – o ile w ogóle – istnienia? Te metafizyczne lub egzystencjalne problemy, wydają się nie mieć odpowiedzi, ani satysfakcjonującego rozwiązania …, a przecież nie umiemy się od nich uwolnić i po prostu się nimi nie przejmować. One powracają – w takiej lub innej formie i czasami warto by było się nimi spokojniej i dogłębniej zająć.

Czy przyszło Ci kiedyś do głowy, że mógłbyś w ogóle nie istnieć? A właściwie to nawet lepiej by było gdybyś nie istniał. Byłoby o wiele prościej, na pewno mniej zamieszania i kłopotów, mniej łez i problemów, mniej nerwów i stresów. Nawet z czysto energetycznego punktu widzenia, Twoje istnienie (moje również) jest tylko niepotrzebnym i zbytecznym zakłóceniem stanu równowagi energetycznej. Takie rozumowanie mogę powtórzyć i często powtarzam w stosunku do samego siebie. Takie rozumowanie można by powtórzyć w stosunku do każdego istniejącego człowieka. Zdecydowanie lepiej i prościej byłoby gdybyśmy nie istnieli !!!! Skąd więc jesteśmy? I po co?

Na pierwsze pytanie, niektórzy złośliwcy odpowiadają: „Człowiek jest bytem przygodnym (w filozofii znaczy to niekoniecznym, przypadkowym) bo powstał z przygody swoich rodziców”. Może być, rzeczywiście tak, że niektórzy z nas tak właśnie powstali, w przygodny lub nawet przygodowy sposób, ale nie może tak być, że wszyscy powstali właśnie w taki przypadkowy sposób. Niektórzy próbują twierdzić nawet coś więcej, a mianowicie, że cały wszechświat z jego nieprzeliczonymi miliardami systemów słonecznych i milionami galaktyk jest niczym więcej tylko dziełem czystego przypadku! Dosyć szokujące stwierdzenie. Przedłużając tego rodzaju rozumowanie można by próbować udowodnić, że 1.000 szympansów walących na oślep w klawiaturę tysiąca maszyn do pisania przez 1.000 lat jest w stanie „wyprodukować” przypadkowo chociażby jeden egzemplarz „Pana Tadeusza”! Niestety nawet gdybyśmy zwielokrotnili liczę szympansów do 100 tysięcy i pozwolili im tłuc w klawiatury najbardziej nowoczesnych komputerów przez 100 tysięcy lat, to i tak prawdopodobnie nie udałoby im się wystukać nawet jednej linijki „Inwokacji”. A więc, jakże można wymagać czy suponować, że cały wszechświat powstał ot tak sobie „z niczego” w drodze czystego przypadku? Pytanie więc postawione na początku: Skąd jesteśmy? pozostaje nadal bez odpowiedzi. Przypadek nie wyjaśnia niczego.

Podstawowa zasada metafizyczna: „Ex nihilo nihil” – (z niczego – nic) pozostaje w mocy. Nie daj się więc zniechęcić i nie wierz, że Twoje życie jest dziełem czystego przypadku, że pojawiłeś się na tym pięknym świecie z nikąd. W przeciwnym bowiem razie Twoje życie jest całkowicie absurdalne i nie ma najmniejszego znaczenia. Pozostaje przecież i drugie pytanie: „Po co tu jesteś? jaki jest cel Twojego istnienia?” To niemożliwe, żebym istniał tylko po to aby zarabiać pieniądze i je wydawać, lub przemieniać jedną formę materii organicznej w inną formę lub produkować odpadki, którymi zalewany jest świat. Jaki więc jest cel naszego istnienia ? I jaki jego sens ? Nic nie istnieje ot tak sobie, z niczego, ale też i nic nie istnieje ot tak sobie, po nic, bezcelowo i bezsensownie. Także Twoje życie nie jest bezcelowym. A jeśli tak, to jaki jest cel Twojego życia ? O ile więc pierwsza zasada metafizyczna czyni zadość zasadzie przyczynowości: „ex nihilo nihil” o tyle druga, podobna, jest spełnieniem zasady celowości. Nic nie istnieje bezcelowo i bezsensownie. Nie ma nic w tym świecie, co nie miałoby znaczenia i sensu. Także, a może nawet przede wszystkim Twoje istnienie !

Obydwie zaś zasady mówią, że jesteś dziełem nieprzypadkowym, jedynym, niepowtarzalnym i celowym, chcianym i masz swoje miejsce w świecie i zadanie do spełnienia. Nawet, jeśli nie jesteś prezydentem, czy wielkim biznesmenem, masz swoje miejsce w świecie i swoje zadanie, swój cel istnienia. Do Ciebie należy jedynie odczytać i odszukać to miejsce właściwe i cel Twojego istnienia. W przeciwnym razie jesteś tylko jednym z miliona ślepych trafów, a może nawet szympansów, walących na oślep w klawiaturę życia … Nie dajmy się zwariować filozofii sukcesu i zarabiania pieniędzy. Nie dla tego przecież istnieję, żeby dać się przemielić maszynie czasu w bezsensowny sposób. Co po mnie zostanie oprócz przechodzonych butów i kilku bardziej lub mniej kosztownych przedmiotów, o które kłócić się będą spadkobiercy ? Czy moje życie jest rzeczywiście dziełem przypadku, ślepego losu, produktem ubocznym ewolucji materii, energetycznym pryszczem w równaniach mechaniki kwantowej ? Czy moje życie ma się zakończyć jedynie wyrównaniem równowagi energetycznej we wszechświecie i niewielkim przyrostem entropii ? Nie wierzę w to !

Nieprzypadkowo i nie bezcelowo napisał o tym Ks. Kazimierz Kubat SDS dostępny w internecie pod adresem: niedostępny (12 marca 2001)

Część Trzecia ß to tutaj