*              IV. Dlaczego śmierć ?         

problemy metafizyczne, dotykają najgłębszych podstaw naszego istnienia, naszej egzystencji. Wielu próbowało rozwiązać zagadkę ludzkiego życia i śmierci; w filozofii, w biologii, w medycynie, w czarach i magii. Wielu próbowało dać odpowiedź na pytanie: „dlaczego jestem i co jest moim ostatecznym przeznaczeniem?” Poszukiwania eliksiru życia przez średniowiecznych alchemików i próby klonowania przez współczesnych „tytanów biologii”, bunt i „mdłości” Sartre’a, próby stworzenia übermensh’a przez Nitzsche’go i składanie zabalsamowanych zwłok faraonów w piramidach, to tylko najbardziej spektakularne przykłady ludzkiej tęsknoty za nieśmiertelnością. Czy rzeczywiście jest mi pisane 70 maksimum 80 lat? Czy moim przeznaczeniem jest grób i biologiczny rozkład, czy po to powstałem i zostałem powołany do istnienia, aby umrzeć i przestać istnieć? Czy moim fatum jest śmierć i zapomnienie?

Jadąc kiedyś tramwajem zauważyłem na ścianie domu „wysprayowany” butny napis: „Bóg umarł!” i pod nim nazwisko autora tych słów, Nietzsche. Rzeczywiście -przypomniałem sobie- prawie sto lat temu, niemiecki filozof Friedriech Wilhelm Nietzsche „ogłosił światu” wyzwalającą prawdę; „Bóg umarł”. W ten sposób –jak twierdził- wyzwolił człowieka z „niewolniczej moralności”, która powodowała że człowiek był zniewolony przykazaniami, przykuty do ziemi, odarty z godności i wielkości, pełen lęku, obaw i słaby. Proklamacja śmierci Boga miała wyzwolić człowieka z wszelkich przesądów i ograniczeń, otworzyć drogę do powstania nowej mentalności, nowej rasy – „übermensh”. Jakie były skutki tej filozofii, wielu z żyjących jeszcze pamięta. Bóg –według Nietzsche’go miał być przeszkodą, ograniczeniem i zaprzeczeniem człowieczeństwa. „Człowieka należy wyzwolić z alienujących więzów religii”, podnieść jego godność i uczynić prawdziwym człowiekiem, mówił inny „wielki niemiecki wyzwoliciel ludzkości” Karl Marx. Znamy również efekty i tego „wyzwolenia”. Człowiek może się w pełni rozwijać tylko wtedy, gdy odrzuci zniewalające go przesądy religijne i proklamuje dumnie śmierć Boga. A więc napis na ścianie: Bóg umarł.” z podpisem Nietzsche, ma sens ... lepiej aby Bóg umarł, bo przeszkadza mi być człowiekiem, odbiera mi moją godność, ogranicza moją wolę życia i wielkości, swoimi bezsensownymi przykazaniami ogranicza moją ludzką wolność!

Kilka dni później jechałem tym samym tramwajem i na ścianie zauważyłem dopisek: „Nietzsche umarł!” i w podpisie Bóg ……(?) Pouczające są takie małe rozprawy filozoficzne na ścianach domów. Nieprawdaż ?  Nietzsche zmarł w 1900 roku, po jedenastu latach ciężkiej choroby umysłowej i tułaczki po hotelach i pensjonatach Włoch i Szwajcarii, pielęgnowany do końca przez swoja matkę i siostrę. Nie osiągnął ani nieśmiertelności, ani nie zaznał zbyt wielu radości w swoim życiu. Jaki sens miała jego śmierć? Jakże przewrotnie profetycznie brzmią jego słowa wypowiedziane przed śmiercią : „Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co uwielbiano. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem”.

Który z tych napisów na murze jest bardziej prawdziwy i bliższy rzeczywistości? „Bóg umarł”, czy „Nietzsche umarł”? Piszę ten tekst w Wielki Piątek, dzień śmierci Boga na krzyżu. Bóg rzeczywiście umarł, w sposób brutalny i bestialski, wystawiony na pośmiewisko gapiów, w męczarniach i opuszczeniu, w konwulsjach i samotności ... wydawać by się mogło w sposób całkowicie bezsensowny i pozbawiony znaczenia. Bóg rzeczywiście umarł na krzyżu … Jaki sens miała Jego śmierć? I jakie są jej efekty? Jezus powiedział zaś o swojej śmierci: „A ja, gdy zostanę nad ziemie wywyższony, pociągnę wszystkich do siebie”.

Ale przecież ponadto !!!!

ALLELUJA JEZUS ŻYJE !!!

*   Jezus Chrystus - Bóg zmartwychwstał,

*   Jezus Chrystus - Bóg jest Panem życia i Zwycięzcą śmierci,

*   Jezus Chrystus - Bóg pokonał zło i beznadzieję ludzkiej egzystencji skazanej na śmierć,

*   Jezus Chrystus - Bóg przeszedł przez bramę śmierci do życia, gdzie i nas zaprasza,

*   Życie przez Niego proponowane nie ma nic z ulotności i przemijalności doczesnej,

*   Życie do którego nas zaprasza jest wiecznością, która nie zna bólu, przemijania, cierpienia i śmierci,

*   Życie, które ona nam daje to On sam – Życie przez które wszystko się stało i wszystko istnieje,

*   Zmartwychwstanie Chrystusa to nie tylko nadzwyczajny cud, to Życie samo w sobie, które On przed nami otwiera, życie wieczne,

*   A to jest życie wieczne, aby wszyscy poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego Którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3)

Trzecie tysiąclecie Chrześcijaństwa w które wkroczyliśmy z początkiem tego roku nadal stawia nas przed tym wymagającym zadaniem: „aby wszyscy poznali Chrystusa”. Prawda o życiu wiecznym, prawda o Bogu, który umarł aby śmierć pokonać i otworzyć nam bramy wieczności jest nadal nieznana. Większa cześć ludzkości żyje w ciemności i nieświadomości tej radosnej nowiny, że oto śmierć nie jest już fatum i ostatecznym przeznaczeniem człowieka. Niestety również wielu spośród chrześcijan zapomniało o tej prawdzie. Chrystus jest nieznany. Wielu żyje w cieniu cierpienia, umierania i śmierci. Dla wielu współczesnych prawda o Zmartwychwstaniu Chrystusa i Jego zwycięstwie nad śmiercią jest bardzo odległa i nierealna. Dlaczego … ?

Ale czy i dla mnie prawda ta ma jeszcze jakieś znaczenie? Przytłoczony codziennością, zalewany informacjami i półprawdami, tonący w doczesności, doświadczony cierpieniem, bólem i chorobą … czy potrafię jeszcze wznieść oczy ponad doczesność i dostrzec, że moje życie nie kończy się na cmentarzu, że przede mną CAŁA WIECZNOŚĆ ?

Niech radość Wielkanocnych Świąt będzie rzeczywistą radością dziecka Bożego, które rozpoznało w Chrystusie swojego Zbawiciela i Odkupiciela. Oby ta Wielkanocna radość była nie tylko doświadczana przeze mnie, ale oby była także szczerze dzielona z innymi, aby wszyscy poznali Życie Wieczne – Jezusa Chrystusa.

Rozwiązaniem zagadki życia i śmierci nie są:

*   ani eliksir życia średniowiecznych alchemików,

*   ani próby klonowania,

*   ani bunt i „mdłości” Sartre’a,

*   ani übermensh Nitzsche’go,

*   ani składanie zabalsamowanych zwłok w piramidach, czy w lodówkach.

Rozwiązaniem tego dylematu jest „śmierć Boga” na krzyżu i Jego Zmartwychwstanie. Bóg umarł, wydawać by się mogło bezsensownie. Ale tylko ta śmierć –tak naprawdę- ma sens i znaczenie. Moim przeznaczeniem nie jest 70 maksimum 80 lat, a później grób i biologiczny rozkład, śmierć i zapomnienie. Moim przeznaczeniem jest Życie Wieczne, które jest ostatecznym efektem śmierci Boga.

Oby tylko nie umarł on w moim sercu, w moim życiu … !

Tego z całego serca życzy z Tanzanii

Ks. Kazimierz SDS

Morogoro, 13.04.2001

Część piąta ß tutaj