*                 W pokorze ku prawdzie i wolności            

 

Zagrzebany po uszy w testach, kartkówkach i egzaminach, które od kilku tygodni pracowicie poprawiam, sięgnąłem po ostatni numer "Salwatora". Artykuły interesujące, tematy ważne, czasami trudne i wymagające refleksji ... A przecież jest jeden temat, który za mną chodzi już od kilku lat, a który z Salwatorem, Zbawicielem świata na pewno jest związany. Jest to temat, który we współczesnym świecie powraca z coraz bardziej wzrastającą siłą. Temat, któremu Papież poświęcił chyba jedną z najważniejszych, swoich encyklik "Veritatis Splendor". Rozpoczyna ją bardzo znamiennymi i uderzającymi słowami:

BLASK PRAWDY jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, w szczególny zaś sposób w człowieku, (...) prawda oświeca rozum i kształtuje wolność człowieka (...)

PRAWDA -obok miłości, chyba najbardziej podstawowa ale i najbardziej dyskutowana rzeczywistość ludzkiej kondycji, ludzkiego bytowania, ludzkiego życia. Sam Chrystus powiedział: "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J 8,32) Od lat chodzi za mną i niepokoi mnie to zdanie. Jak Piłat, pytam nieraz z cynizmem lub z rozpaczą: "A cóż to jest prawda?" (J 18,38) I to pytanie Piłata rodzi całą serię innych pytań: Czym jest prawda? Gdzie ją znaleźć? Jak rozpoznać prawdę? Jak ją uznać i przyjąć, jak zaakceptować w swoim życiu? Jak według tej prawdy żyć?

Pytanie Piłata zadawane czasem z trwogą, czasem z drwiną i szyderstwem, czasami z pełną wyższości pogardą, kpiną i lekceważeniem, wydaje się jakby negować istnienie Prawdy, lub możliwość jej poznania. Co więcej, tak jak i słowo "MIŁOŚĆ" zużyło nam się i wyświechtało w codzienności, tak i słowo "PRAWDA" straciło swój blask, wyśmiane i zlekceważone, zużyte i nadużyte przez różnego rodzaju filozofów i polityków, mówców, władców, manipulatorów i zwykłych małych kłamczuchów.

Dlatego chyba właśnie z taką klarownością i mocą Papież podkreśla już na początku swojej encykliki istnienie i możliwość poznania prawdy, mówiąc, że "BLASK PRAWDY jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy", a naszym zadaniem jest go tylko dostrzec, odkryć, poznać i uznać. Ten blask prawdy jest najbardziej widoczny w samym człowieku "stworzonym na obraz i podobieństwo Boga". Ta prawda oświeca nasz rozum i kształtuje - a nawet stwarza w nas - wolność dzieci Bożych. "Veritatis Splendor" chce nam przypomnieć i uzmysłowić konieczność poszukiwania prawdy w pokorze, ale zarazem konieczność wierności prawdzie, która wyzwala, ale za którą czasami trzeba umieć "położyć własne życie". Prawda jest rzeczywistością fascynującą i pociągającą. Człowiek jej poszukuje i pragnie. Ona nadaje sens jego życiu. Ale prawda jest również rzeczywistością bardzo wymagającą. Dlatego się jej boimy, dlatego czasem wolimy jej nie znać, dlatego wolimy czasami ją zagłuszyć i nie dopuścić do słowa, dlatego nią manipulujemy i przykrawamy na nasz mały, codzienny użytek, dlatego ostatecznie Piłat zadał pełne trwogi i lęku, ale i cynizmu pytanie: "A czymże jest prawda?"

Nieżyjący już kardynał Józef Malula z Zairu, powiedział kiedyś: "Wolę być ukrzyżowany dla prawdy niż krzyżować prawdę". Jezus Chrystus, który sam o sobie powiedział: "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem" (J 14,6) został ukrzyżowany bo głosił prawdę, bo sam był Prawdą. "Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo Prawdzie". (J 18,37) I ostatecznie za to dawanie świadectwa Prawdzie został ukrzyżowany, bo Prawda jest wymagająca. Ta Prawda została ukrzyżowana nie tylko dwa tysiące lat temu, ale jest nadal codziennie, (również w moim życiu) krzyżowana, kiedy ją odrzucam w imię wolności (rzekomej), kiedy nią manipuluję, kiedy ją zdradzam, a czasem nawet kiedy jej się wyrzekam w imię świętego spokoju. Prawda jest krzyżowana nie tylko w mowach aroganckich polityków i politykierów, obiecujących narodom "złote góry", nie tylko w aborcyjnych gabinetach, gdzie neguje się prawdę o prawie do życia każdego człowieka, nie tylko na salach sądowych przez przekupnych adwokatów i sędziów, ale również w moim codziennym życiu.

Nasz Założyciel, O. Franciszek od Krzyża Jordan wybrał jako szczególne hasło, motto i zadanie dla nas, Salwatorianów zdanie: "Jeśli jest na świecie choćby jeden człowiek, który nie zna i nie kocha Chrystusa (Prawdy) nie wolno ci spocząć". Ja -jako Salwatorianin- jestem w ten proces głoszenia Prawdy, dawania świadectwa Prawdzie (nawet tej najtrudniejszej) w sposób szczególny włączony i zaangażowany.

Jest więc dla mnie rzeczą nieobojętną, a nawet można powiedzieć, że jest rzeczą podstawową dla mojego salwatoriańskiego życia rozpoznanie Prawdy i pójście za Nią. Jako Salwatorianin mogę nawet za Chrystusem powtórzyć: "Ja się na to narodziłem (ja po to zostałem Salwatorianinem), aby dawać świadectwo Prawdzie". Jest sensem najgłębszym mojego salwatoriańskiego życia wsłuchiwanie się w głos prawdy, poszukiwanie jej i głoszenie, aby wszyscy poznali Prawdę-Jezusa Chrystusa. Jeśli zapomnę o tym, traci sens moje salwatoriańskie powołanie, traci sens moje życie. Co więcej za Kardynałem Malulą mogę powtórzyć: "Lepiej abym został dla prawdy ukrzyżowany niż gdybym miał w moim salwatoriańskim życiu prawdę krzyżować".

Pytania więc postawione wcześniej, są dla mnie w jakiś szczególny sposób ważne i wiążące, i stale powinienem je sobie zadawać i poszukiwać na nie odpowiedzi, one powinny mnie ustawicznie niepokoić. Bo przecież aby głosić innym, sam muszę najpierw poznać, uznać, zaakceptować i przylgnąć do Prawdy. Ona mnie najpierw ma uczynić wolnym.

Spojrzyjmy na tę sprawę jeszcze z innego punktu widzenia. Od 1992 roku jestem nauczycielem (niektórzy mówią nawet, że profesorem) filozofii. Uczę różnych filozoficznych dyscyplin, najpierw w Kolwezi (Zair) a ostatnio w naszym Salwatoriańskim Seminarium Duchownym w Morogoro w Tanzanii. Filozofia jest zaś -według źródłosłowu- umiłowaniem mądrości, czyli prawdy. Ucząc jej widzę jak wiele ludzkich systemów nie tylko filozoficznych, ale i społecznych czy politycznych proponuje różne oblicza i podejścia do prawdy. Wiele z nich np. odwraca porządek. Obiecuje i mami: "Bądź wolny, zyskaj najpierw wolność i w tej wolności wybieraj sobie lub raczej ustanawiaj prawdę, czy też prawdy, jakie ci pasują, jakie ci odpowiadają". Są to wszelkiego rodzaju relatywizmy i permisiwizmy, sceptycyzmy i cynizmy, od Protagorasa i Gorgiasza począwszy, a na współczesnych konsumpcjonistycznych społeczeństwach skończywszy.

Tylko, że mnie coś takiego nie zadawala, bo widzę, że taka wolność, granicząca z samowolą i bezładem nie daje ani prawdy, ani wolnością nie jest. Co więcej, prędzej czy później okazuje się destruktywna i niszcząca. Takie systemy i obiecanki okazują się oszustwem, kłamstwem i niewolą. Mnie niepokoi zaś zadanie, dane mi przez mojego Mistrza: "Poznajcie Prawdę a Ona uczyni was wolnymi". Nie wolno więc odwracać kolejności i najpierw domagać się wolności, aby w niej ustalać prawdy (całkowicie dowolnie i subiektywnie). Niedopuszczalne jest odwracanie porządku, bo prawda nie jest do ustalania i do głosowania, ale do poznania, do odkrycia, do uznania i zaakceptowania.

Powraca więc znowu pytanie Piłata: "Cóż to jest prawda?" Podejrzewam, że ostatecznie nigdy nie znajdę ultymatywnego rozwiązania (albo go do końca nie zrozumiem), ale próbuję szukać odpowiedzi w różnych dziedzinach, i jako pierwsza narzuca mi się odpowiedź udzielona przez Chrystusa: "Ja jestem Prawdą." A więc, poznać Prawdę, to poznać Jego, to uczynić Go centrum i naczelną zasadą życia. Nie jesteśmy wolni, bo nie znamy Prawdy - Jezusa Chrystusa, bo nie przylgnęliśmy do Niej, bo nie uczyniliśmy Jej centralnym punktem naszego życia. Stąd wypływają wszystkie nasze nieszczęścia i zawody, że próbujemy szukać prawdy poza Nim, że próbujemy ją ustalać i dopasowywać do naszych potrzeb, manipulować według naszego uznania, że w naszej pysze i zarozumiałości nie chcemy prawdy odkrywać ale ustanawiać, że brak nam pokory wobec prawdy, że w naszej zadufanej i pysznej pseudo-wolności chcemy o niej decydować. Tak w końcu kusił zły duch w raju i tak kusi do dzisiaj: "Będziecie jak Bóg, otworzą wam się oczy i poznacie dobro i zło (będziecie decydować o tym co dobre a co złe". (Gn 3,5). To właśnie to, pełne pychy pragnienie decydowania o prawdzie, o dobru i złu leży u podstaw każdego ludzkiego grzechu i każdego ludzkiego upadku. To ja chcę manipulować prawdą i dobrem według moich potrzeb i zachcianek, bo jestem (rzekomo) wolny.

I tu natychmiast narzuca mi się druga odpowiedź na pytanie o prawdę, odpowiedź Św. Teresy z Avilla: "Pokora jest Prawdą". Ileż jest w tym mądrości, ileż głębokiej obserwacji życia. To kłamstwo jest pychą, wynoszeniem się nad prawdę, negowaniem jej. Ale czym jest pokora? Według najbardziej ogólnej definicji jest to słuszna, właściwa postawa wobec Boga, bliźniego i samego siebie, jest to rozeznanie i uznanie właściwej hierarchii wartości i bytów. Ostatecznie jest to uznanie, że jestem człowiekiem słabym i ułomnym, że mogę się mylić i upadać, że czasem jestem po prostu zerem. Nie jest to upokorzenie, albo poczucie niedowartościowania, czy deprecjacji samego siebie. Jest to raczej głos ludzkiego sumienia i serca wobec Boga, Który jest Świętością i Miłością. Jest to pozytywne i obiektywne poznanie samego siebie wobec Boga i bliźnich. Aby więc poznać prawdę muszę najpierw w pokorze poznać prawdę o sobie samym, o bliźnich i o Bogu. Bez pokory, bez owego pokornego pochylenia się nad sobą, bliźnim i Bogiem, nie jest możliwe poznanie prawdy a więc i wolność. Można by nawet powiedzieć, że prawdziwa "wolność żyje z prawdy"[1], ale także, że fundamentem prawdy, niejako jej warunkiem „sine qua non” jest pokora. Nie ma prawdy bez pokory.

Nie jesteśmy wolni, bo nie znamy Prawdy, nie znamy Prawdy bo nie jesteśmy pokorni, nie jesteśmy pokorni bo nadal jeszcze nie znamy Chrystusa. Jest więc fundamentem i Prawdy, i wolności (przez prawdę osiągalnej) pokora. Najpierw jednak pokora wobec samego siebie, rozpoznanie prawdy o sobie samym, o własnych ułomnościach i słabościach, o własnej niedoskonałości i grzechu. A to jest już czasem nie do zaakceptowania przez kogoś, kto nigdy w pokorze się nie ćwiczył, kto nigdy nie uznał swojej słabości, kto nigdy nie zaakceptował możliwości upadku i błędu. Dla kogoś, kto jest nieomylny i pyszny, kto domaga się najpierw wolności czy raczej absolutnej samowoli. Prawda jest więc dla pyszałków nieosiągalna. Dla tych którzy nie chcą jej odkrywać ale raczej ustanawiać jest ona poza ich zasięgiem. Boimy się prawdy, szczególnie prawdy o nas samych, o naszych błędach i grzechach o naszych słabościach, wadach i potknięciach, bo nie ma w nas pokory. Nie chcemy jej przyjąć zaakceptować i uznać, bo jesteśmy pyszni i zarozumiali, bo chcemy decydować, o tym co dobre, a co złe, co prawdziwe, a co nie (jak Adam i Ewa w raju). A przecież to właśnie ona mogłaby nas wyzwolić od nas samych, od naszych zniewoleń, od naszych grzechów i nałogów. To właśnie pokorne przyjęcie Prawdy mogłoby nas uczynić wolnymi. Tylko oczywiście, przyjęcie takiej prawdy w pokorze jest bardzo często odzieraniem się ze złudzeń. Wolimy więc słuchać pochlebców i kłamców, którzy nam kadzą, schlebiają i tym samym okłamują nas. Co więcej, przyjęcie prawdy o samym sobie, angażuje i zmusza do zmian, do ustawicznego napięcia, do poszukiwania prawdy nieustannie. Ostatecznie, dla Prawdy się umiera ... jak Jezus na krzyżu …, jak tylu innych świętych i męczenników. I chyba tego się właśnie najbardziej boję, że prawda mnie za bardzo zaangażuje, że za wiele będzie ode mnie wymagać, że za wiele będzie mnie to kosztować.

Takie rozumowanie prowadzi mnie do bardzo bolesnego zabiegu, niemalże do wiwisekcji mojego życia. Wolę przecież manipulować prawdą, wolę unikać trudnych pytań i odpowiedzi, trudnych rozwiązań i kłopotliwych sytuacji niż w pokorze uznać swoją niewystarczalność, a ostatecznie pomyłkę. Bo ja się nigdy nie mylę! I mamy takie przykłady ludzi, którzy dla udowodnienia swoich racji i tez przez siebie głoszonych są nawet gotowi do manipulowania słowami Chrystusa, byle tylko nie uznać w pokorze, że się pomylili, że gdzieś popełnili błąd, że ostatecznie pokora jest prawdą. Tam zaś gdzie nie ma pokory, nie ma prawdy, a tam gdzie nie ma prawdy nie ma wolności. Wolność bez pokory i prawdy jest ułudą, jest oszustwem, jest majakiem i zjawą. Tylko pokora prowadzi do prawdy i tylko prawda poznana w pokorze prowadzi do wolności. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to Cię oszukuje! Co więcej wpędza w niewolę kłamstwa i pychy, które są przecież podstawą każdego grzechu. Nie daj się więc nabierać. Nie łudź się. Bez pokory nie ma prawdy, a bez prawdy nie ma wolności.

Ale jest i też trzecia odpowiedź na pytanie: "Co to jest prawda?" Odpowiedź dana przez Św. Tomasza z Akwinu, jedna z wielu filozoficznych odpowiedzi. Tomistyczna definicja prawdy jest następująca: "Veritas est adequatio rei et intellectus." (Summa Theologiae I, q.16 a.1) Prawda jest odpowiedniością (zgodnością, równością) rzeczy i umysłu. Albo inaczej mówiąc: Prawda jest stanem umysłu, który uzgodniony został ze stanem rzeczywistości. Oczywiście, że nie jest to podporządkowanie rzeczy intelektowi, ale raczej odwrotnie podporządkowanie intelektu rzeczywistości. Jest to jakby powtórzenie tego co wcześniej zostało powiedziane, że prawda jest do odkrycia, a nie do ustanawiania.  Sam Tomasz dodaje zresztą w De Veritate (q. I, art. 2.) "metafizyczna lub ontologiczna prawda rzeczy jest więc miarą prawdy intelektu i wyznacza intelektowi ramy i zasady". Czasem jest bowiem tak, że niektórzy chcieliby zamienić zasadę tomaszową "adequatio intellectus ad rem", czyli dopasowanie intelektu do rzeczy na "adequatio res ad intellectum", czyli dopasowywać rzeczy lub rzeczywistość do intelektu. Oczywiście, że Tomaszowa nauka o tym, że prawda umysłu, jest mierzona prawdą bytów, rzeczy które istnieją a nie odwrotnie, jest przeciwna wszelkiego rodzaju sofistom, relatywistom, politykierom i manipulatorom, którzy rzeczywistość chcieliby dopasowywać do wymyślanych przez nich prawd. Jeśli do tego dodać jeszcze jedno stwierdzenie Tomasza, że "prawda jest ufundowana zasadniczo i pierwotnie w boskim intelekcie" (De Veritate q.I, art. 4.), to znowu ukazuje nam się właściwa droga do poszukiwania i poznania prawdy. Prawda nigdy nie będzie do ustanawiania. Musimy ją pokornie odkrywać w rzeczywistości i konfrontować ustawicznie nasze odkrycia z tą Prawdą ostateczną, którą jest sam Bóg.

W Jezusie Chrystusie Bóg najpełniej objawił prawdę. Chrystus jest samą Prawdą i bez poznania Jego samego nigdy prawdy nie poznamy, a zawsze błądzić będziemy po manowcach. Jeśli ktoś nie chce uznać i przyjąć takiej hierarchii i takiego porządku, jest niestety skazany na niewolę i błąd. Ja zaś jako Salwatorianin muszę o tym pamiętać, "że aby móc głosić prawdę innym, sam muszę ją w pełnym wymiarze poznać i zaakceptować, uznać i przylgnąć do niej". Inaczej moje życie będzie zaprzeczeniem mojego powołania, będzie właśnie krzyżowaniem prawdy.

To jest chyba właśnie zadanie na całe życie, jak porozmieniać te nieproste rzeczy na bardzo konkretne działania i na codzienność ? Nie wiem, bo na takie coś nie ma generalnej recepty, to jest praca bardzo żmudna, na co dzień, indywidualna, codziennie rozpoczynana na nowo ... albo żeby powiedzieć "uczenie" - niealgorytmizowalna. Ale jestem pewny, że Ty z twoim poszukiwaniem, z twoją niecierpliwością, a i wewnętrzną uczciwością, jesteś niedaleki rozwiązania tej zagadki. Chociaż sam nie umiałbym powiedzieć na czym polega to rozwiązanie i że już go znalazłem. Wiem tylko, że na pewno istnieje, że chyba nie jest aż takie trudne, może nawet bardzo proste i może właśnie przez tę prostotę, wydaje nam się niemożliwe ... tak trudne do przyjęcia i zaakceptowania.

Zagrzebany po uszy w testach, kartkówkach i egzaminach, które od kilku tygodni pracowicie poprawiam, sięgnąłem jeszcze po 2 List św. Jana (1,4) i znalazłem słowa, które myślę, że Założyciel mógłby użyć jako życzenia dla nas wszystkich: "Cieszyłbym się bardzo widząc, że synowie moi postępują (chodzą) w prawdzie". Życzę tego wszystkim Salwatorianom i Salwatoriańskim Współpracownikom i Przyjaciołom.

 

16 czerwca 2001, Morogoro/ Tanzania                Ks. Kazimierz SDS

 

 



[1] Tytuł jednego z artykułów Ks. Tadeusza Stycznia