Artykuł bardzo dyskusyjny

B o ż y    g r a j d o ł

 

Jest to kontynuacja tematu przedstawionego w artykule „Kim jestem?”

 

       Żyjemy w czasach przełamań. Odszedł modernizm, trwa postmodernizmem, dochodzą do głosu ruchy nowo-duchowe. Ciągle się coś na tym bożym grajdole dzieje i nawet nie wiemy, nie mamy pewności, czy dobrze czy źle? Jak sięgnąć pamięcią, ludzkość zawsze miała trudności z rozpoznaniem i oceną, co to im w ogródku rośnie.

 

       Modernizm był silną ideologią, sięgającą korzeniami do szesnasto- siedemnastowiecznej filozofii. Modernizm wierzył w naukę i jej rozsądek, zakładał, że ludzie winni być - dla ich dobra, pouczani, i tu miał linie styczne z religią.  Wiara w zdrowy rozsądek dawała przewagę instrumentom mózgowo-myślowym które, wedle modernizmu, były oddzielone od uczuć, co oznaczało separację od mistyki i religii. Modernizm - zaangażowany w poprawianie standardu życia, kazał swoim entuzjastom wierzyć, że poprzez osiągnięcia nauki w medycynie i technice, oraz dzięki postępowi w usługach socjalnych, niedalekim jest osiągnięcie stanu raju na ziemi. Jak modernizmowi to wszystko wyszło, wiemy.

 

       Postmodernizm, mówiąc w skrócie, to reakcją na modernizm. Charakteryzuje się deziluzją, dystansem, ironią. Rób co chcesz i tak nie zmienisz świata, nie zrobisz go ani lepszym ani gorszym! Drwij sobie z ludzi zaangażowanych w jego poprawianie! Gdy modernizm silnie podkreślał potrzebę wiary w absolutne i generalne prawdy, postmodernizm proponuje życie bez poszukiwania jakichkolwiek prawd.

 

       Reakcję na modernizm i postmodernizm nazywamy ogólnie - New Age. New Age to ruch zaangażowany w postęp, ale nie według recept proponowanych tak przez naukę, jak i przez religie. Zwolenników New Age charakteryzuje pokora i miłość, oraz zainteresowanie losem wszelkich stworzeń na ziemi. Wiara w intelekt i religijne dogmaty została zastąpiona wiarą w siłę ducha, w poczucie związku wszystkiego ze wszystkim. Człowiek musi zacząć działać, rozsądne kalkulacje i zanoszenie modłów nie powstrzymają katastrofy. New Age nie odrzuca osiągnięć nauki i uznaje pożyteczność religii, ale oczekuje czegoś od obu tych wielkości. Od nauki oczekuje akceptacji realności sił, których istnienia ta nie chce zauważyć. Od religii, rozwagi i życzliwości.

 

       Wiara w rozsądek nauki przeżywa obecnie pewien kryzys, zauważalny nawet w łonie samej nauki. Wielu naukowców poczyna poważnie zastanawiać się nad potrzebą jakiegoś rodzaju rekonstrukcji nauki. Tu niektóre z odgałęzień New Age mogłyby być jej partnerem.  Niestety stanowczo nie partnerem dla kościoła, ale tu niezbędne jest odróżnienie kapłanów od urzędników. Watykan nie może powstrzymać się przed pouczaniem reszty świata, co jest dla niego dobre, a co złe. Nie wdając się w rozróżnienia i poważniejszą ocenę wyrokuje: New Age – niedobry, co samo przez się oznacza, katolicyzm - dobry. Nikt nie twierdzi, że katolicyzm nie ma zasług, ale czemuż by nie mógłby ich mieć New Age?

 

       Na wszelki wypadek dobrze jest pamiętać, że w sprawach ducha nic nie wiemy na pewno, inaczej - co „wiara” mogłaby znaczyć? Świat niematerialnego istnienia jest był i pozostanie przed człowiekiem zakryty. Co by nie mówił ktokolwiek z żywych i czego by nie twierdziła którakolwiek z religii tej ziemi, świat ducha - przynajmniej dla tej cywilizacji, pozostanie, empirycznie rzecz biorąc, tajemnicą.

 

       Nauka robi swoje i przynajmniej na część pytań które sobie stawia, znajduje odpowiedzi. Od religii oczekujemy rzeczy o wiele trudniejszych, oczekujemy okazywania ludziom życzliwości, kochania ich. To okazuje się nie takie proste, gdy instytucja reprezentuje sakrę.

 

       Osobiście mam nadzieję, że zachowany zostanie balans pomiędzy rozumem – nauka, a sercem – wiara, z niewielką przewagą na korzyść tego drugiego. Wierzę w mądrość i staram się nie osądzać niczego zbyt surowo, gdyż w każdym przypadku jest to w rezultacie osądzanie samego siebie.

 

       Katolicyzm, w ogóle chrystianizm, jest jak olbrzymia i poszarpana skała, która wprawdzie chwieje się gdy poruszyć jej piedestał /zmartwychwstanie/, jednakże trwa. Jego olbrzymie nierówności i niezgłębione niepewności równoważą się wzajemnie w sposób niemal doskonały, jak dobro i zło. Taki jest romantyzm wszelkiej ortodoksji.

 

       Katolicyzm popełnia często błędy, krzywdzi, bywa nielogiczny, jest jak świat w którym egzystuje. Stał się - po mądrościach starożytności, nową postawą człowieka myślącego, wraz z całą jego limitowaną inteligencją i niewystarczalnością. Nie powinno się żądać od religii niczego więcej, niż żąda się od siebie samego. Duchowość świata to nasza, ludzka  duchowość, jeden ze składników tej planety, a nie wydumany ideał pozaziemski. W końcu spójrzmy na to wszystko realnie, katolicyzm jest taką formacją duchową, na jaką nas w tej cywilizacji stać!

 

       Watykan /czyli urzędnicy wiary/ ostatnio zmienił zdanie, pozwala nam czytać książki i oglądać filmy J. K. Rowling. Jakaż ogromna ulga! No i trochę wstyd. Czy to się godzi znamienici ojcowie, stale pouczać homo sapiens, co ten ma czytać, oglądać, jak ma myśleć?

 

 

Tekst pochodzi od Pana Andrzeja Szmilichowskiego. Jego strona to: http://on.to/szmilichowski i Jego adres: andrzej.szmilichowski@chello.se

Aby jednak wiedzieć coś więcej na temat wspomnianego ruchu New Age i stosunku Kościoła do tego ruchu zachęcam do poczytania oficjalnych wypowiedzi Watykanu w tej sprawie. Niestety na razie dysponuję tylko tekstami angielskimi i francuskimi.

  1. NEW AGE SEEN AS SYMPTOM OF A CULTURE IN CRISIS
  2. "Jesus Christ the Bearer of the Water of Life: A Christian Reflection on the 'New Age.'"
  3. CAUTION SUGGESTED FOR ACTIVITIES IDENTIFIED WITH NEW AGE
  4. CHRISTIANITY REFUTES THE NEW AGE
  5. REAL EXPERIENCE OF CHRIST VS. ABSTRACT ‘NEW AGE’ SPIRITUALITY
  6. NEW AGE IS MISTAKEN ANSWER TO SEARCH FOR MEANING
  7. WICCA'S WICKED APPEAL AMONG THE YOUNG
  8. "Jésus-Christ, le porteur d'eau vive. Une réflexion chrétienne sur le New Age", document et un lexique critique