Ecclesia de Eucharistia .... Odbitego Nieba skrót ... czyli z Eucharystii żyję

 

"Jak bardzo potrzeba nam dzisiaj ... świadków nieskończoności na miarę Jana Chrzciciela... Niejako do każdego z nas, ... mówi dzisiaj Bóg: Ty pójdziesz za Mną, torując Mi drogę we współczesnym zlaicyzowanym świecie " (z komentarza na Uroczystość św. Jana Chrzciciela).

 

"Chrześcijaninie! Czy zdarzyło Ci się chociaż raz doświadczyć tej Miłości? Czy byłeś zdolny chociaż raz na Nią odpowiedzieć? Chrześcijaninie, jak długo jeszcze będziesz uciekał przed Tym, który Cię kocha? On mówi: Ja, Święty, nie przychodzę, żeby zatracać" (z komentarza na Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa).

 

... Ale z cybernetycznej galaktyki dobiegł mnie i taki głos:

 

 "Kżeścijaństwo (oryginalna pisownia internauty ) na ziemiach polskich od zawsze dominowało, ale długo już to nie potrwa. Witamy Unię Europejską, żegnamy katolicyzm".

 

Oto szokujące zderzenie dwóch ludzkich postaw i pragnień. Postawy konstruktywnej afirmacji Życia, czyli Miłości i destrukcyjnej pogardy dla Tego, Który Jest. Pragnień świętych z mizernymi. Misjonarze na "krańcach świata ", wśród islamskiego fundamentalizmu, milczącą i darmową obecnością świadczy o Chrystusie. "Jasnością Pańską ", blaskiem bijącym ze Słów Bożych głoszą Dobrą Nowinę. A w kraju, o ponad tysiącletniej chrześcijańskiej tradycji, Polak głosi z perwersyjną radością "złą nowinę " o upadku „kżeścijanstwa”.

 

Pojawia się coraz więcej naśladowców Celsusa. Pleni się postawa skorumpowanych serc, które "ekskomunikowały". Boga, by celebrować swoją świętość i niezależność. Rośnie liczba serc zdeprawowanych, które lansują religię halucynogenów. Dają sobie one władzę kreowania nowych bogów i dokonują ziemskich beatyfikacji. I tak ziemia trwoni się w trywialnym koncercie pospolitego neopogaństwa. Zatruwa człowiekowi smak życia jadem bezbożności i demonicznych uwikłań w relatywizm. "Ich kościec moralny i wartości rozpłynęły się w ciepłej, multilateralnej, ponadnarodowej, świeckiej i posmodernistycznej zupce masońskiej" - tak mówią Amerykanie o Europejczykach.

 

W tym grzęzawisku rzeczywistości pozbawionej ambicji poszukiwania czegoś wyższego przyciąga duchowy wzrok Chrystusowy Kościół, niestrudzenie wskazujący Boski punkt sensu na horyzoncie ludzkich dziejów, niezawodnie "impregnujący" sensem. Jak pisze Ojciec Święty, w Encyklice Ecclesia de Eucharistia, Kościół żyje z Eucharystii. ... Więc i ja z Eucharystii żyję. Doświadczam tego codziennie. Przychodzę i wyznaję:

 

Panie:

Jesteśmy jak dzieci powrotu, napiętnowane tęsknotą.

Wesprzyj nas Swoim Imieniem i ratuj Swoją mocą,

Byśmy nie ulegali czasowi, na skraju stojąc wieczności

I nie wpadali w sidła bezmyślnej tymczasowości.

 

Błyszcząca Żyło Życia, otulająca Świętym Bezmiarem

wszystko, co chore jest w nas i szare.

Dla ciebie zawsze czas mamy.

I chociaż świat zachłannie przekuwa chronos na akcesoria upadku,

My w kairos przez Ciebie wyposażeni, z radością wołamy -

 

"Błogosławione marnowanie ", lazurowy trud,

Gdy dzięki Kapłanowi w codziennej Eucharystii oglądamy

Odbitego Nieba skrót.

 

W minitraktacie pt. Czego się nauczyłem od Jeanne Hersch? Cz. Miłosz pisze - "właściwą postawą wobec istnienia jest szacunek, należy więc unikać towarzystwa osób, które poniżają istnienie sowim sarkazmem i pochwalają nicość". Uciekajmy więc od nihilistów, od negujących istnienie od zgorzkniałych i perwersyjnych głosicieli zniszczenia i niebytu.

 

Coraz trudniej jest uniknąć towarzystwa takich osób, które dopuściwszy się najwyższego stopnia samowoli, wynaturzyły swoje duchowe oblicze. Na takim tle wspólnota Kościoła jest jakby Arką Noego. W niej chroni się nadzieja świata - kształtowani przez Pana - ludzie spragnieni nadprzyrodzonej urody życia, nadawania mu świętego, czystego smaku. Spragnieni uczestnictwa w Świetle, które obdarowuje kompletem prawd wiecznych. Złaknieni "wstępowania w Boga", udostępniania się Panu. Ludzie ci gorliwą modlitwą organizują świat, przeciwstawiają się jego duchowym i moralnym zaniedbaniom. Pomagają jakby Bogu zabezpieczać glob w ocalającą miłość. I dzięki Bożemu pośrednictwu, wszyscy są modelowani przez tę miłość i przez te modlitwy.

 

Ta pokorna wspólnota bez niepokoju oddaje się swoim zadaniom, bo ufa, że Bóg osłania ją aktami wciąż nowej, wiecznej miłości. I odwzajemnia się Panu, gdy stara się całą swoją duchową dynamikę kierować ku Niemu. I widzi Pan, że "wspaniałe są owoce dobrych wysiłków "(Mdr 3,15), bo w każdym czasie znajdują się ci, którzy ze swoją -może często nieudolną, ale jakże szczerą -odpowiedzią podążają z szaleńczą odwagą za Jego wezwaniem. Oni upraszają, by nie zamykała się Brama Pana, przez którą stale wchodzi czyjeś wierne i ostateczne TAK i czyjeś najskrytsze wyznanie -przychodzę Panie, bo Ty jesteś moja Wieczność i moje Spełnienie, Ty jesteś Miłość moja.

 

Te wszystkie wielkie rzeczy dzieją się przez Kapłana, którego Chrystus powołał do najważniejszego dzieła przemiany świata. A dokonuje się ono mocą Eucharystii (tak czytamy w liście " Kapłan - odpowiedzialny za Eucharystię " wydanym przez Kongregację do spraw Kleru z okazji Światowego Dnia Modlitw o Uświęcenie Kapłaństwa).

 

Ofiara Eucharystyczna ma nieskończoną pojemność. Koncentruje w sobie wszystkie odcienie bólu i uszczęśliwiającej ekstazy. Rozrywa pęta doczesności. Podczas Eucharystii zawiesza się czas. Czuje się najbardziej aktywną moc Bożego Słowa. Dostrzega się w Niej Pana jako Most między niebem i ziemią, przez który wchodzi do serca ludzkiego nektar wyjaśnienia. Porzuca człowiek swoją niebotyczną katedrę myśli i daje rozumowi wytchnienie, pozwala mu na ufny spoczynek przy Boskim Sercu. Sam Chrystus wysila się, by człowiek stawał się ciałem we władaniu Ducha, by wstępował w nieskończoność i łaknął tylko Miłości Właściwej i Świętej. Każda Msza Święta jest szczególnym zapachem nieba, "zapachem ożywiającym na Życie ". Gdyby nie Eucharystia, to jakże człowieku wytrzymałbyś to wszystko, czym "chłoszcze i znieważa Cię świat "?

 

Osobiście doświadczam, że tylko we Mszy Świętej jest taka siła i jest taka moc, która skutecznie rozdmuchuje gasnącą wolę życia. Zamiast lamentować nad zmarnowanym życiem, zamiast żyć tylko na niby, na aby, aby, można codziennie oddawać się Żyjącemu na wieki i od Niego uczyć się świętej pasji istnienia. I w przejmujący sposób kosztować słów Chrystusa - "Ja, Święty nie przychodzę, żeby zatracać". Przychodzi Pan jako Chleb Żyjący i Dawca Wody Żywej. Te Święte Boskie Dary potrafią człowieka rozproszonego jak złom na śmietnikach świata, zintegrować i wywyższyć - przywrócić mu godność człowieczeństwa. I znów, na nowy sposób odkrywa człowiek, że podstawą Bożej Rzeczywistości jest udzielanie się miłości.

 

W świecie fałszywych obrazów i wypaczonych prawd, rozpasanego kłamstwa słów, Eucharystia jest Obrazem Nieskazitelności. Na łask promieniach rozgrzewa człowiek swoją duszę i doświadcza, że Chrystus czyni w niej złoty siew nieskończoności. Podczas Komunii dokonuje się w ludzkim wnętrzu święte nasycenie. Pan wypełnia przestrzeń duchową i rzeczywiście następuje kres pragnień -- pozostaje uroczyste trwanie ze Świętą Obecnością Pańską. Pan zamienia wszystko w miłość. I człowiek zaczyna swoim życiem wyznawać - jestem, żeby współkochać z Chrystusem. Jestem przeznaczony do miłowania. I pracuje nad tym, żeby cała ziemia stawała się jednym wielkim sercem, co o Panu marzy.

 

 

 

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl