Barbara komentuje kolejne fragmenty metafizycznych rozważań.

Kolejne artykuły księdza Kazimierza SDS zachęcają do kolejnych przemyśleń i stawiania sobie pytań. Do każdego z nich pewnie można by zapewne  książkę z polemicznym komentarzem napisać. Mnie osobiście nasunęło się kilka myśli które prezentuję poniżej. 

JAKA BYŁA LUDZKA EGZYSTENCJA PRZED GRZECHEM ?

Nieraz zastanawiałam  się wyciągając po raz kolejny kłąb perzu z ziemi, czy to już tak zawsze będzie musiało być, że trzeba się niestety za każdym razem solidnie napracować, żeby były jakie takie efekty, niezależnie od pomocy najróżniejszych środków technicznych i chemicznych.

Gdzieś w każdym z nas głęboko tkwi marzenie i pewnego rodzaju pewność że kiedyś tak będzie – praca będzie przyjemnością a nie trudem, świat i wszechświat stanie przed nami otworem, zapanujemy nad materią i czasem i zaczniemy w końcu rozumieć o co chodzi Kowalskiemu, a może i komary nie będą tak boleśnie gryzły. Idea, fantazja czy rzeczywistość – która była i która jest nam obiecana i zadana? Czyż nie życzymy sobie właśnie takiej wspaniałej harmonijnej rzeczywistości przy okazji świąt, imienin, urodzin czy innych jubileuszy, czy nie tego pragniemy dla naszych bliskich.?

Te wszystkie podane w artykule przykłady opisujące jaka mogła być nasza rzeczywistość nasuwają jednak na myśl inną refleksję, pragniemy uzyskać utracone przywileje ofiarowane nam przez Stwórcę niejako na skróty – przywołując do pomocy siły zła i licząc, że odzyskamy dzięki nim  to co utraciliśmy. Stąd być może taka fascynacja okultyzmem, wszelkimi odmianami ruchów zaliczanych do  New Age, próbami podporządkowywania sobie materii w skali mikro i makro, próbami sterowania powstawania życia. Istnieje w nas tęsknota za doskonałym dobrem, harmonią , pragniemy tę tęsknotę zaspokoić i wypełnić ale jak rzadko sięgamy po te środki które w sposób pewny przez Boga do realizacji naszych pragnień zostały nam dane.

Zło zostało pokonane, ale czy tak naprawdę my w to wierzymy, dając mu cały czas szansę istnienia oraz nowe pole działania, czy chcemy aby wszyscy z nas osiągnęli tę pełnię człowieczeństwa obiecaną w osobie Jezusa Chrystusa. Świadome wybieranie dobra w każdej sytuacji naszego życia  nie jest łatwe i w mojej osobistej ocenie jest o wiele  trudniejsze niż żmudne wykopywanie przysłowiowego perzu. Często też zapominamy o Tym, który chce nam pomóc ale to przecież my się przed Nim sami ukryliśmy i nie raz ukrywamy w codziennym życiu, bo nie chcemy spojrzeć w oczy prawdzie.

Gdyby ktoś chciał się podzielić swoimi uwagami, z Autorką powyższych rozważań, to za Jej zgodą podaję adres: barka@elektron.pl