"Pouczająca" korespondencja z Sejmem

 

5 lutego tego roku napisałem do Sejmu następujący, bezsilny list:

 

Wysoki Sejmie,

Moja mama po prawie 30 latach pracy dostaje rentę w wysokości 471,98 zł. Jako, że renta jest mniejsza od najmniejszej podniesiono ją do wysokości 532,91zł. Jest osobą chorą i od 8 lat nie wstaje z łóżka otrzymuje więc dodatek pielęgnacyjny w  wysokości 136,64 zł

W sumie jej miesięczne świadczenia wynosiły 668.22 zł

W tym miesiącu stwierdzono, że jej „świadczenia są za wysokie” i obcięto jej rentę o 57,10 zł (uzasadnienie: „zmiana wysokości składki na ubezpieczenie zdrowotne”) i stąd otrzymuje tylko 611,12 zł miesięcznie

Mam w związku z tym kilka pytań:


• po co ma płacić ubezpieczenie zdrowotne, skoro lekarz nawet do niej przyjść nie chce?
• lekarstw wykupić nie może, bo są za drogie,
• do zapłacenia miesięcznie za mieszkanie, ogrzewanie, wodę i elektryczność ma ponad 800 zł
• z czego ta kobieta ma żyć, mając miesięcznie niecałe 612 zł, skoro aby tylko zapłacić rachunki brakuje jej miesięcznie 200 zł ?
• dla wyjaśnienia dodaję, że ja jestem misjonarzem od 12 lat pracującym w krajach trzeciego świata w Afryce,

 

Niniejszym więc wnoszę o uznanie, że Rząd Polskiej Rzeczypospolitej popełnia przestępstwo przeciwko ludzkości i zdrowemu rozsądkowi tak traktując swoich obywateli i uchwalając ustawy, które pozwalają na tego rodzaju absurdy.

 

Nowy Targ, 05 lutego 2003              Ks. Kazimierz Kubat SDS

 

 

Po miesiącu, czyli 4 marca otrzymałem równie bezsilną odpowiedź:

 

KANCELARIA SEJMU

BIURO LISTÓW I SKARG

ul. Wiejska 6

00-902 Warszawa

Warszawa,     lutego 2003 r.

 

 

BLS-II/151/15460/2003

 

          W związku z listem z dnia 19.02.2003 r. Biuro Listów i Skarg Kancelarii Sejmu uprzejmie wyjaśnia, że wysokość świadczeń emerytalno-rentowych wynika z obowiązujących przepisów i zależy przede wszystkim od osiąganego wynagrodzenia przyjętego do ustalenia podstawy wymiaru emerytury lub renty.

          Opłacanie składek ubezpieczeniowych jest obowiązkowe i dotyczy wszystkich obywateli osiągających dochody – także emerytów i rencistów. Osoby najuboższe mogą być objęte pomocą ze środków pomocy społecznej.

 

                                                               starszy specjalista

                                                         /-/ podpis osoby odpowiadającej

 

 

 

Przyznacie, że odpowiedź ta jest co najmniej zabawna i -jak to zwykle bywa w wypadku naszej kochanej władzy- AROGANCKA. Pozwoliłem więc sobie odpowiedzieć:

 

Szanowna Pani,

 

 

Dot.                 Wasz numer: BLS-II/151/15460/2003

 

 

Serdecznie dziękuję za udzieloną mi odpowiedź, na mój list z dnia 5 lutego 2003 roku. Pisząc mój list nie oczekiwałem nawet tego. Tym bardziej dziękuję za to, że zadała Pani sobie trud napisania czegoś na co nawet nie oczekiwałem.

Jeśli jednak już Pani odpowiedziała w sposób oficjalny na mój bezsilny list, to i ja pozwolę sobie na odpowiedź, chociaż mniej oficjalną. Otóż najuprzejmiej proszę o przeczytanie jeszcze raz mojego listu, a szczególnie jego końcowego akapitu, w którym denuncjuję właśnie absurdalność ustaw i przepisów, na które się Pani powołuje. Starożytni Rzymianie mieli powiedzenie: „Dura lex sed lex” (twarde prawo, ale prawo). Niestety nie można tego powiedzieć o prawach w naszej ojczyźnie. Niektóre z nich, min. te na które Pani się powołuje są bowiem nie twarde, ale po prostu głupie i wtedy nie mogą być prawem, ale są bezprawiem.

Co więcej odsyłanie ludzi, którzy przez całe swoje życie uczciwie pracowali, do ośrodków pomocy społecznej, jest co najmniej nieporozumieniem, bo jakże to mam rozumieć, że ci ludzie skazani są na żebranie o jałmużnę w zamian za lata swojej pracy? Czyż to znaczy, że praworządne państwo pretendujące do miana „europejskiego” w XXI wieku jest w stanie zapewnić swoim obywatelom tylko jałmużnę, zamiast uczciwego i rozsądnego prawa?

Nie, jest to co najmniej nieporozumienie, żeby nie powiedzieć niesmaczny żart. Oczywiście Pani nie jest osobiście odpowiedzialna za taką sytuację. Życzę też aby w przyszłości nie była Pani jedną z takich właśnie osób, którym będzie się radzić udanie się do ośrodków pomocy społecznej.

Jako jednak osoba reprezentująca władzę w naszym kraju,  (przynajmniej dla mnie) jest Pani tą osobą, do której mogę uczciwie napisać, że takie właśnie załatwianie spraw obywateli jest najdoskonalszym przykładem tego, co można nazwać arogancją władzy. Pisząc w ten sposób nie myślę absolutnie o Pani i nie Panią o arogancję posądzam, ale „władzę”, która takie właśnie niedorzeczne prawa ustala.

A dla wyjaśnienia samych tylko słów i sformułowań użytych w Pani piśmie, pozwolę sobie na kilka sprostowań:

- Opłacanie składek ubezpieczeniowych jest obowiązkowe i dotyczy wszystkich obywateli osiągających dochody ...

Wątpię czy świadczenia emerytalno-rentowe w takiej wysokości, że nie wystarczają nawet na życie można nazwać dochodami. Według stanu faktycznego emerytura mojej Mamy nie jest dochodem a raczej jałmużną, jaką państwo wypłaca takim, jak ona „biedakom”. Czy w takim świetle państwo nie popełnia przestępstwa odbierając w postaci podatku to, co ludziom do życia koniecznie potrzebne? Co więcej, biedni i ubodzy obywatele płacą podatek, kiedy jednocześnie bogate firmy zagraniczne są z podatku zwolnione. Czy takie postawienie sprawy nie zakrawa na ironię? Czy sama Pani nie ma poczucia kpiny pisząc o „obowiązujących przepisach”? Takie przepisy to -mówiąc delikatnie- nieporozumienie.

- Osoby najuboższe mogą być objęte pomocą ze środków pomocy społecznej.

Osoby ubogie i biedne tak, ale wtedy, gdy ich ubóstwo jest wynikiem kalectwa, niezaradności życiowej, ułomności, czy nieszczęść losowych. Natomiast osoby, które na biedę zostały skazane przez niesprawiedliwe prawa i ustawy nie mogą być odsyłane po jałmużnę, bo jest to dla nich upokarzające i podwójnie niesprawiedliwe.

 

Nie jestem prawnikiem, ani znawcą prawa lecz księdzem. Nie mam żadnego prawniczego przygotowania, ale mój zdrowy rozsądek, życiowe doświadczenie i wieloletnia praca wśród ubogich (w wielu krajach świata) podpowiadają mi, że państwo nasze niestety „prawem kaduka, to znaczy prawem silniejszego stoi”, co równa się po prostu bezprawiu. I to właśnie denuncjuję w moim bezsilnym piśmie.

 

Oczywiście nie chcę podejmować dyskusji etycznych i moralnych, bo to przecież nie ma sensu, ale przyzna Pani, że ponad prawem stanowionym (na które się Pani powołuje) stoi prawo moralne i etyczne, które właśnie jest łamane w tym wypadku przez prawo stanowione, a tym samym to prawo -na które się Pani powołuje- staje się bezprawiem. Nie oczekuję też nawet odpowiedzi na mój list, bo cóż mi Pani może odpowiedzieć? Jak Pani zauważyła list niniejszy zaadresowałem nawet nie do „urzędów” czy „władzy” ale do Pani osobiście,  i nie sądzę, aby należało tę korespondencję kontynuować. Grzecznie tylko piszę i  grzecznie dziękuję za Pani odpowiedź. No cóż, napisała Pani to co mogła napisać, ale .... bez obrażania kogokolwiek jest to tylko wyraz takiej samej jak moja bezsilności wobec aroganckiej władzy.

 

Przepraszam, jeśli byłem niegrzeczny w mojej odpowiedzi. Nie chciałbym w niczym ująć ani obrazić.

 

Z wyrazami należnego szacunku

 

Nowy Targ, 04.03.2003                          Ks. Kazimierz Kubat SDS

 

Ja na ironię na oficjalnej stronie Sejmowej mamy taką sobie winietkę:

 

 

Czyż to nie zakrawa na kpinę? Jakiż jest sens tej instytucji, która z woli narodu i dla służenia narodowi (rzekomo) jest powoływana? Przecież w Polsce ludzi takich, jak moja Mama są krocie, a sam fakt, że takie przypadki istnieją poddaje w wątpliwość sens istnienia tej instytucji. Zastanawiam się tylko, kto wybrał tych ludzi?

A na co wskazuje ostatnia afera (Rywina)? Czy my zdajemy sobie sprawę w jakim to orwellowskim świecie żyjemy. Czy nie można rzeczywiście nic zrobić?

A może można ?

Może zalać sejm takimi jak moje pismami. Przecież w sąsiedztwie, wśród znajomych, krewnych na pewno są ludzie, którzy żyją na skraju nędzy tylko dlatego, że państwo ich  oszukało, a sejm -z woli narodu i dla służenia narodowi powoływany- nic dla nie zrobił i nadal nic nie robi. Może w końcu panowie posłowie się obudzą ... Może przestaną dbać o swoje interesy i zajmować się wyłącznie sobą, a w końcu zwrócą uwagę na ludzi, którzy ich wybrali?

 

Adresy do sejmu:

http://www.sejm.gov.pl/listy/listy.html

http://orka.sejm.gov.pl/ListydoS.nsf/RAZEM4?OpenForm