Znaki – czy to naprawdę takie ważne  ?

Historia którą chcę przedstawić ma na celu pokazać, że nie każda porażka jest porażką ...

 

i ma zmusić do refleksji ... czy to co robisz, jest rzeczywiscie najważniejsze w Twoim zyciu ?

 

Chciałem opisać jeden dzień z życia kobiety nazwijmy ją … Marta.

 

Marta  jest osobą która postawiła na rozwój zawodowy, na sukces, jest osobą samotną Nie ma problemów z zagospodarowaniem sobie czasu, raczej nie starcza jej czasu na nic bo, do pracy udaje się jak zawsze na 8, ale wychodzi z domu już o 7.  Wraca wieczorami, o 18 czasem 19, w weekendy regeneruje siły na przyszły tydzień, a mówiąc szczerze nie ma na nic ani ochoty, ani siły. Zarabia niebotyczne sumy, mieszka w Warszawskim osiedlu strzeżonym, ma samochód klasy wyższej. Jest kobietą inteligentną, atrakcyjną o dobrym guście, ale jest samotna bo najbliższa rodzina, siostra i rodzice mieszkają we Wrocławiu, a na inne związki po prostu nie znajduje czasu.

Jest niedziela nasza bohaterka, pojechała do galerii na zakupy rozerwać się, i wydać trochę pieniędzy. Po powrocie spróbowała odprężyć się przed telewizorem, ale jak można się rozerwać skoro w poniedziałek podpisuje kontrakt życia, cały rok pracowała na to. Należy dodać, że Marta pracuje w dużej agencji reklamowej i podpisuje kontrakt z dużą firmą na kampanię reklamową wielo-miesięczną. Dla Marty to szansa zostać dyrektorem. Skończy się wstawanie o 7, skończy się przyjmowanie tysięcy poleceń... Jest bardzo zdenerwowana, umowę ma podpisać w biurze swojej firmy o 9. Dlatego zaplanowała szybciej  położyć się spać.

Poniedziałek rano godzina 6 Marta nie wstaje, normalnie Marta już jest na nogach i ma godzinę na przygotowanie się i godzinę na dojazd do pracy bo są korki.


Godzina 6:30 Martę budzą zimowe promienie słońca, bierze w ręce komórkę która jej nie obudziła i spogląda zdziwiona na godzinę, komórka rozładowana.
 

Zerka na zegarek na ścianie. Jest 6:30, leży jakby nie dowierzała co widzi, podnosi się jeszcze raz patrzy 6:32 i zrywa się z łóżka niczym ptaki w niebo. Biegnie do łazienki myje się, zaczyna się ubierać ale czas jest bezwzględny 7:05 - myśli mało czasu - wymaluję się w samochodzie. Zabiera szybko jeszcze tylko kosmetyki i biegnie do samochodu, będąc na dole przypomniała sobie o drzwiach, znów trzy piętra w górę, dwa razy w prawo zamek i do samochodu 7:11. Marta zauważa przebitą oponę, załamana, łapie za komórkę by wezwać taksówkę, niestety komórka rozładowana.
 

- psiakrew – zaklęła pod nosem,
Pomyślała sobie - właśnie ucieka mi kontrakt życia.
Biegnie do budki w której siedział ochroniarz
- Dzień dobry, proszę wezwać taxi, szybko, to dla mnie pilne
- Dzień dobry pani, 100 metrów dalej jest postój myślę, że tak będzie szybciej ...
- Dziękuję. Nasza bohaterka pobiegła na postój
 

Nagle poczuła, jak by w nią coś walnęło, pchnięcie i znalazła się na ziemi, szarpnięcie i zobaczyła nogi które biegły. Ktoś okradł naszą Martę.
Podszedł starszy pan z zakupami,
- Nic pani nie jest?? Spytał pomagając wstać
- Nie, dziękuję wszystko w porządku, na szczęście zabrali mi tylko torebkę...
- Słucham???? Zapytał zdziwiony pan
- Pytałam, gdzie są taksówki?
- Za rogiem, niech pani uważa.
 

Marta nie tracąc czasu na bezsensowne rozmowy pobiegła na postój, i tylko myślała Boże na szczęście to tylko torebka, co mi ukradł hmm dokumenty, karty kredytowe, pieniądze, okulary, kosmetyki, komórkę hmm jak tylko dojadę do pracy to zgłoszę kradzież...
Oooo rany ! ukradł mi pieniądze !!!
Żebym się dogadała z taksówkarzami
Dobiega do jednej z trzech taksówek.
- Dzień dobry, zawiezie mnie pan? Tylko nie mam przy sobie pieniążków, ale zapłacę, nawet potrójnie jak tylko dowiezie mnie pan do biura!!!!
- Żartuje, sobie pani!!!! Nie, ma mowy !!!!!
Właśnie odjechała jedna taksówka, więc Marta podbiega do ostatniej deski ratunku...
- proszę mnie zawieść na tą ulicę, płacę extra na miejscu
- przykro mi ale już na kogoś czekam
- ZAPŁACĘ 10 RAZY  WIĘCEJ!!!!!!!
Kierowca spojrzał na jej brudną sukienkę, zmierzył ją i powiedział
- Akurat , niech pani odejdzie!
- Ale ja naprawdę zapłacę!!!! Przekonywała Marta
- Wie pani co, 50 metrów dalej jest przystanek  i autobusem 101 dojedzie pani na tą ulicę.
- A, która godzina? Spytała Marta
- Jak dla pani za 5 siódma
 

Gnojek, pomyślała tylko, i biegła na przystanek, roztrzęsiona, dlaczego w najważniejszym jej życiu tyle nieszczęść??????
Jak na złość właśnie odjeżdżał autobus 101.
- CO ZA CHAM!!! Nie poczekał!!  Krzyknęła Marta
- Spokojnie za 20min będzie następny.- ktoś z przestanku powiedział.
 

Marta zaczęła obliczać, następny jest o 8:25, 30 min jazdy, to daje jej jeszcze 5 min, po za tym 10 min ich czymś zajmą... Marta w końcu się uśmiechnęła i popatrzyła w niebo i powiedziała,
- A widzisz i tak podpiszę...!!!
Godzina 8:27 przyjeżdża autobus, pomyślała lepiej późno niż wcale.
 

Ale coś dziwnego znów się dzieje, wszyscy ludzie wypytują się kierowcy dlaczego jedzie inną drogą?
Kierowca, tłumaczy że trasa, która jedzie jest zablokowana bo był jakiś wypadek, ale zarazem zapewniał, że trasa jest porównywalna czasowo. W końcu jej przystanek do awansu, godzina 9:07 Marta pomyślała powiem, że miałam wypadek i dlatego tak wyglądam...     Idąc po schodach przed budynkiem sięga ręką do teczki po dokumenty, bo chce się przygotować w biegu.
NIE MA!!!!!
- Psiakrew ! zostawiłam na stole!!
 

Zawróciła, żeby jej nikt nie zobaczył z pracowników. I tym samym autobusem, tylko w odwrotną stronę wróciła do domu. Wyjątkowo jej się nie śpieszyło, bo niby do czego? Albo kogo?


Weszła do domu skierowała się do salonu i faktycznie są na stoliku.
Marta ma pustkę w głowie czuła się bezradna, przegrana, zobaczyła wiadomość na sekretarce, włączyła i co usłyszała


- Co się z panią dzieje!!! Jest pani nieodpowiedzialna, komórki pani nie odbiera!!! Całoroczne negocjacje z dużym amerykańskim koncernem poszły na straty!!! Dzięki pani!!!! Aha zapraszam do biura, po swoje dokumenty i rzeczy bo nasza współpraca właśnie się skończyła!!! A miałem co do pani duże plany.... Miłego dnia
- Faktycznie mam miły dzień- pod nosem, szepnęła Marta


Wzięła z barku butelkę dobrego trunku i zaczęła pić przed telewizorem. W wiadomościach mówili, że wielomiesięczne negocjacje amerykańskiej firmy z polską firmą reklamową nie doszły do porozumienia. Jej prezes tylko do kamery powiedział
- Bez komentarza ...
Nasza Marta już usnęła, jak niemowlę.
Rano stwierdziła, że ją tu nic nie trzyma i wraca do rodzinnego miasta, do Wrocławia, do rodziców do siostry,. zacząć nowe życie, inne życie...
 

Czasem jesteśmy zaślepieni i nie dostrzegamy czegoś innego, znacznie ważniejszego ...

 

autor: Jakub Adamek