Martwa wiara

 

Co znaczy wiara martwa, sama często nad tym rozmyślam, rozważam, czy aby ze mną tak nie jest.

 

"Katolicyzm jest niczym, jeśli nie jest wszystkim, a jego nazwa, która oznacza powszechność, byłaby kłamliwa, gdyby z tej płaszczyzny, jedynej opatrznościowej, znikł choćby jeden punkt. Twierdzenie to samo już wskazuje obejmowany zakres; odrzuca przy tym bezwarunkowo tak bardzo rozpowszechnione pojęcie religii, która miałaby swój czas, swoją ograniczoną dziedzinę, nie przenikając całej otaczającej nas atmosfery, którą oddychamy, wszelkich form naszej działalności. Wielu z nas, nie zdając sobie z tego w pełni sprawy, żyje i rozumuje tak, jak gdyby Chrystus nie obejmował swą troską natury, nauki, życia publicznego, jak gdyby jedynymi prawdziwymi katolikami byli ludzie tworzący grupę, którą nazwano profesjonalistami zagadnień wyznaniowych" - takie słowa do przemyślenia podsuwa nam M. Blondel w Filozoficznych wyzwaniach chrześcijaństwa.

 

. . . Czyli wiara jest niczym, jeśli nie jest wszystkim Wszystkim, co wraz z nią przynosi Objawienie- miłością, odpowiedzialnością, prawdą, współczuciem wyobraźnią miłosierdzia. Dzisiaj takie totalne podejście, pójście na całość modne jest tylko w świecie rozrywki. Bezwarunkowe zanurzenie w wierze, która angażuje wszystkie władze duchowe człowieka, konsekwentne i nieobliczalne podążanie drogą wytyczoną przez wiarę wydaje się szaleństwem. Obowiązuje raczej elegancki umiar, uładzone -spokojne i fachowe udzielanie się. Życiowej energii musi przecież starczyć na zrealizowanie też bogatego zestawu osobistych planów i dążeń, niekoniecznie uzgadnianych z wiarą.

 

Dzisiaj nic nie jest proste -to ulubione powiedzenie postmodernistów. Jednak dla człowieka, którego życiem kieruje busola Ośmiu Błogosławieństw, który w duszy ma wyryty głos Chrystusa, wszystko jest proste. Dla niego staje się intelektualnie, emocjonalnie i wolitywnie oczywistym, że na każdym kroku swej egzystencji trzeba się zastanawiać -co zrobiłby Chrystus? W. Łyko OMI pisze, że "wiara jest mobilizacją wszystkich energii człowieka w dynamizmie zjednoczenia ze świętą, miłująca wolą Boga".

 

"Dość jest być człowiekiem, by zasługiwać na zmobilizowanie wszystkich osobowych energii drugiego po swojej własnej stronie" (ks. T. Styczeń SDS). A cóż dopiero, gdy patrzymy na drugiego spojrzeniem ( jak powiedziałby dalej ks. Styczeń SDS) pomyślanym przez stwórczą Miłość. Wtedy wiara konkretyzuje się w każdym naszym działaniu. Chrystus nie oczekuje od nas (tak myślę) byśmy byli "profesjonalistami zagadnień wyznaniowych", ale szalonymi wykonawcami, nie zważającymi na osądy i chichoty świata.

 

I na koniec jeszcze jeden cytat- "nie chodzi o to, żeby w Boga uwierzyć, ale żeby się w Bogu zakochać" (S. Weil). Kochać i swoimi skromnymi niejednokrotnie środkami karmić, pocieszać, dzielić się wiecznymi zasobami. Oczyszczać świat z egoizmu i zachłanności, z nieuporządkowanych pragnień.

 

Jolanta Lesiuk

silence78@wp. pl