Odpowiedź Pani Jolanty na pytanie o odkupieńczą śmierć Chrystusa

 

Krzysiek zadał pytanie:

 

Nie bardzo rozumiem (chyba rzeczy podstawowej! :--P), dlaczego konieczne było, żeby Jezus umarł na krzyżu ?! Żeby nas odkupić, tak?! Jako ofiara dla Ojca. Z miłości do nas. ???

 

Ale skąd taki wymóg? Że trzeba było nas „odkupiać”? I dlaczego musiał umierać Jezus i dlaczego właśnie na krzyżu?! Równie dobrze mógł klasnąć i bylibyśmy odkupieni, przecież to Bóg ustalił takie zasady.

 

:----/

 

Według mnie śmierć Jezusa ma tylko jedno wyjaśnienie - głosił swoją prawdę, za co groziła mu śmierć, a że był konsekwentny, to tak się sprawa skończyła

 

ODPOWIEDŹ:

 

"Nie możemy nigdy rozpocząć naszych poszukiwań w epistemologicznym punkcie zero, bezzałożeniowo"- powiada L. Kołakowski.

 

Przymierzając się do tak karkołomnego zadania, do wyekstrahowania z nawałnicy "problemów" satysfakcjonującego sedna, trzeba by sobie przygotować długą listę założeń.

 

Oto niektóre z nich;

 

  1. "Bóg, jeśli mówimy o nim bez cnoty prawdziwej, jest nazwą jeno" (Plotyn). Czasami wystarczy mówić o Nim z miłością, by rozwiać wszystkie swoje wątpliwości.
  1. Do prawd nadprzyrodzonych zbliża się człowiek na skrzydłach rozumu i WIARY!!! ( por. Encyklika Fides et ratio, Jan Paweł II).
  1. Język ludzki słabo nadaje się do zmagań z Nieskończonym.
  1. Ukryty metafizyczny przekaz można bardziej uchwycić wiarą, nadzieją i miłością niż rozumem.
  1. W sprawach Boga samopas puszczony wysiłek intelektu może stać się pustym poznawczo zanieczyszczaniem mowy. Jakby rebelią zeschłej gałęzi przeciw bujnemu drzewu życia, po której powinien zostać w sercu kochającym wstydliwy blady obszar negatywności.
  1. "Główkując" nad zasadniczymi dogmatami wiary, musimy pozwolić, aby nasze rozumowanie pochwyciły "kleszcze" Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, w którym działa Duch Święty.
  1. "Objawienie ... odsłania to, co światu i człowiekowi jest jeszcze nieznane: wewnętrzną rzeczywistość Boga i jego osobowy wolny związek ze stworzeniem duchowym (K. Rahner, Podstawowy wykład wiary, s.144).

 

Jeżeli weźmiemy pod uwagę te wszystkie założenia (a można je dalej mnożyć) to okaże się, że próba poznawania spraw Bożych w sposób kategorialny, pojęciowo zobiektywizowany za pomocą słów i zdań, jest z góry skazana na niepowodzenie.

 

W tych sprawach samoświadomość człowieka jest efektem samoudzielania się Boga w wierze i miłości.

 

"Horyzont ludzkiej duchowości jako nieskończone pytanie jest, dzięki owemu niewyrażalnemu samoudzielaniu się Boga, wypełniony RELIGIJNĄ UFNOŚCIĄ, że to nieskończone pytanie o Boga otrzymuje od Boga nieskończoną odpowiedź, którą jest On sam "(K. Rahner, Podstawowy... )

 

"Według mnie śmierć Jezusa ma tylko jedno wyjaśnienie- głosił swoją prawdę, za co groziła mu śmierć, a że był konsekwentny, to tak się sprawa skończyła" - pisze Krzysiek.

 

Można się zastanawiać , skąd się bierze w człowieku odwaga "zamachu " słownego na decyzje Boże, na ich niewyobrażalną godność. Odwaga wiwisekcji ontologicznej czy semantycznej na Bożych postanowieniach.

 

... Bo tutaj nie może być mowy o rozważaniach "według mnie..." Rozpatrywać można wyłącznie według Objawienia, pism natchnionych, Ojców Kościoła.

 

Katechizm Kościoła Katolickiego (Pallotinum 1994) mówi tak:

 

"Bolesna śmierć Chrystusa nie była owocem przypadku w zbiegu nieszczęśliwych okoliczności" (jak się Krzyśkowi wydaje).

 

Należy ona do TAJEMNICY ZAMYSŁU BOŻEGO ... Jezus został wydany z „woli, postanowienia i przewidzenia Bożego” (Dz 2, 23 ). Ten biblijny język nie oznacza, że ci, którzy wydali Jezusa (Dz 3, 13 ), byli jedynie biernymi wykonawcami scenariusza przewidzianego wcześniej przez Boga.

 

Dla Boga wszystkie chwile czasu są teraźniejsze w ich aktualności. Ustalił On więc swój odwieczny zamysł „przeznaczenia”, włączając w niego wolną odpowiedź każdego człowieka na Jego łaskę.: „Zeszli się bowiem rzeczywiście w tym mieście przeciw świętemu Słudze Twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i pokoleniami Izraela, Aby uczynić to, CO RĘKA TWOJA I MYŚL ZAMIERZYŁY (Dz 4, 27-28).Bóg dopuścił ich czyny wypływające z zaślepienia, by wypełnić swój zbawczy zamysł" (KKK, s.148-149 )

 

Św. Franciszek z Asyżu powiedział: "To nie złe duchy ukrzyżowały Go, lecz to ty wraz z nimi Go ukrzyżowałeś i krzyżujesz nadal przez upodobanie w wadach i grzechach” (Admonitio, 5, 3)

 

Krzysiek powątpiewa w śmierć Jezusa z miłości do nas.

 

Wśród najróżnorodniejszych "tłumaczeń" krzyżowej Ofiary Pana, najgłębiej porusza właśnie argument miłości.

 

Amo quia amo - mówi św. Bernard. Kocham, ponieważ kocham, kocham, bo kocham. Niewytłumaczalna, a zarazem najjaśniejsza jest argumentacja miłości.

 

"Jezus jest zatem w swoim życiu i w śmierci człowiekiem dla innych. Owo być dla drugich stanowi Jego najgłębszą istotę, ponieważ w tym właśnie jest On miłością personifikowaną Boga dla ludzi" (W.Kasper,  Jesus)

 

R. Bruckberger tak o tym pisze: „Dawni Żydzi słusznie odgadli, że nie ma Boga bliższego ludziom niż nasz Bóg, ale nie odgadli do jakiego stopnia było to możliwe ani jak się to stanie. Także starożytne mitologie przeczuwały, że bóstwo pragnie zażyłych stosunków z ludźmi, i wymyśliły tę zażyłość, której służyć miały ludzkie namiętności: zmysłowość lub gniew. Lecz to, że Bóg łączy się z ludźmi w cierpieniu i śmierci, może być tylko BOSKĄ INWENCJĄ i jest dla mnie najwyższym znamieniem prawdziwej religii, znakiem czysto Boskiej miłości , sakramentem wolności i inwencji Bożej w Jego miłości ku nam".

 

Jako spadkobiercy Oświecenia "chorujemy na dociekania i słowne utarczki". Chcielibyśmy wiedzy zgodnej z naszą zdolnością pojmowania, ze zdrowym rozsądkiem, skrojonej na naszą miarę. Chcielibyśmy weryfikowalnego potwierdzenia naszych prywatnych wizji, zamiast w pokorze przyjąć, że przerastają nas zamiary Boże.

 

We współczesnym człowieku drzemie wciąż Pan Cogito, który stale drąży samym rozumem prawdy Objawienia i bardziej ufa owocom swoich myślowych zabiegów niż Panu.

 

Posumowaniem tych refleksji niech będzie wiersz Z. Herberta

 

Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu

 

 Nie powinien przysyłać syna

 zbyt wielu widziało

 przebite dłonie syna

 jego zwykłą skórę

 zapisane to było

 aby nas pojednać

 najgorszym pojednaniem

 zbyt wiele nozdrzy

 chłonęło z lubością

 zapach jego strachu

 nie wolno schodzić nisko

 bratać się krwią

 nie powinien przysyłać syna

 lepiej było królować

 w barokowym pałacu z marmuru

 na tronie przerażenia

 z berłem śmierci"

 

Tak może myśli człowiek. Tymczasem Bóg mówi:

 

 "chcę być kochany

 przez nieuczonych gwałtownych

 są to jedyni

 którzy naprawdę mnie łakną "

 

 (Z. Herbert, Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy)

 

 

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl