Danuta Julia - Poezje II

Za mało

 

To,

na trzecim piętrze

- powiadali

decybele szarpały się,

jak kozioł na powrozie

wrzało niczym w kotle,

pajac co z zachwytu dla siebie dziwne miny stroił, tańczył jak płoche cielę

chciał jeszcze coś mówić,

ale

tylko krzyczał

Ktoś trzasnął drzwiami,

bo czasu było mało.

- Żyje się!

To co,

że ciekawska idiotka,

z pierwszego

przez łzę podglądała

wciąż czuwa, jak Anioł Stróż

Dziecko!

Nie w porę płakało!

Starzec, on wolał milczeć,

jak grzesznicy o poranku

bez zachwytu

Smutek – on zawsze taki,

gdy miłości w nas za mało.

 

**************

 

Dziś tylko ona

przy starej chałupie,

sercem pacierze szeptała

O miłosierdzie

dla swoich prosiła,

 

- Ja jestem zdrowy,

patrz – jaki bogaty,

sam sobie we wszystkim radzę

 

Właśnie dlatego,

synu jedyny,

proszę

o przebłaganie

twej pychy - ogromnej winy.

 

**************

 

 

Uchyl się

 

Ziemio,

która miłości pragniesz bardziej niż chleba

zagubiona  od wschodu do zachodu słońca

ile deszczu łez jeszcze ci potrzeba

skało -  żłobiona  bólem,

tez - myślą swobodną,

krzykiem zachwytu nad samą sobą,

co ciebie wzruszy

jaki płacz chcesz jeszcze usłyszeć,

gdy nad kołyską nie słychać oddechu,

gubisz ojców pacierze,

siwej skroni mądrość

stąd,

już tylko widać

jutro stroskane,

dzisiaj je mocno zraniło

Ty, co nie masz siły

by myślą sięgać na drugi brzeg

uchyl się pod władzą  Miłości

 

**************

 

Danuta Julia

wildana@wp.pl