Danuta Julia - Poezje IV

 

 

księże

profesorze

doktorze

tytułów jak rzeka

a

Bóg

oczekuje w nas człowieka

 

 

 

 

Pogawędzić z Matką

 

nie chcę

ci mówić zdrowasiek

tak

że aż tchu brakuje

gdy tymczasem myśl

po świecie tańczy

robi zakupy

wojuje

wpada do banku

odbiera telefon

i ma tysięcy

spraw do załatwienia

w locie pozdrawia

sąsiadkę

na piątym biegu hamuje

tak nie chcę

nie mogę

zwyczajnie  prosto

chcę pogawędzić z Tobą

jak przyjaźń przy kawie

z założoną nogą

jak przy kominku we dwoje

nie liczyć czasu co mija

usiąść przy tobie Matko

uciszyć siebie

i zapomnieć się dla Ciebie

 

 

Być wolnym

 

Mówią mi

że taka jestem niemodna

niedzisiejsza i staroświecka

nie gram na giełdach

w desie nie bywam

nie układam się z ministrami

nie gram w brydża z bankierami

nie dbam

o to co to markowe a co firmowe

a tak w ogóle

to nie nadążam za czasem

jak to

gdy ja

tymczasem

na koncertach u świerszcza bywam

w amfiteatrze

nad stawem słucham klasyki

z księżycem przystaję obok liryki

na benefisy chodzę do Pana

na Jego pastwiskach leniuchuję

i coś

co już mówię w sekrecie

nawet z Nim romansuję

może powiecie

to nic takiego

ale chyba

nie  wiecie

co to być wolnym

i nie mieć

uzależnienia

od

szeleszcząco - brzęczącego

 

 

Trudniejsza

 

Nie proszę cię o tę miłość łatwą

taką od zaraz

i z błyskiem w oku

taką z wejrzenia

co się pojawia piorunem bije

widzi odwrotnie

mówi na zawsze

urokiem  żyje

 

proszę

zostaw mi trochę miłości

w sporze o Sofoklesa

rację dwóch racji

pośród   samotności

z horyzontem

bez cienia człowieka

gdy radość się zestarzeje

I na górną półkę z  nostalgią odłożą

przy herbacie z cierpieniem

co przyszło w gościnę

i tak się rozsiadło

że aż się zadomowiło

gdy  świeca przygasać będzie

i kiedy zabraknie płomienia

wtedy

proszę

w miłosierdziu swoim

udziel mi

kredytu  miłości

 

 

Danuta Julia

wildana@wp.pl