Danuta Julia - Poezje V

 

Dlaczego

 

Nie policzy nikt

rozszalałych poranków

obojętnych serc

których nie martwi

puste miejsce przy stole

jak osioł

ciągle patrzą

w swoją stronę

by nie zobaczyć

to co utracone

jak łatwo

pozwolić by się samotność

w dłoniach ukryła

z łez korale uwiła

a potem

nadaremnie pytać

dlaczego

Bóg dopuścił cierpienie

 

 

Ocalić człowieka

 

Może przerażony sens

cicho w sercu zapłacze

blask w oczach przygaśnie

siły wypalać się będą

rąk opuszczonych

bezradne  pytania

co robić

co dalej

gdy  człowieczeństwo w nas gaśnie

może ci przyjdzie

do zmroku

z mroków

powskrzeszać

choćby

z tej resztki

z iskierki

brata mojego

nie spocznij

zbieraj

niczym perły na nitki

człowieka dla Niego

 

 

Zjawisko

 

Czym  było

tak mocno dotknęło

co biegło pomimo

było tuż obok

a zostało ciszą

spiętrzoną falą

o czasie przypływu

treścią w spojrzeniu

mową bez słowa

milczeniem

aby nie być żalem

próbą

by poznawać siebie

niemożliwością

aby zostać czystością

czy może

zjawiskiem  graniczącym  z cudem

 

 

 

Danuta Julia

wildana@wp.pl