Danuta Julia - Poezje VI

 

Od rzeczy

 

Spójrz

znowu ten sam

księżyc świntuch

tak się odkrył z wieczora

od niepamiętnych czasów

wciąż łazi

jak niemodna panna

takie same zachody

i wschody te same

znów ten sam poranek

budzi nas świtaniem

skrzeczy czajką po łąkach

to znów ciszą

na rozstaju przystaje

i ciągnące żurawie

te same przyloty

i odloty te same

 

tylko człowiek

zwolnił siebie

od porządku rzeczy

patrz

co się z nim

po tych zmianach stało

 

 

 

 Wróć

 

Bez hałasu zamętu

bez ścierania się rozumowań

i chełpliwej dumy

co tak skrzeczy

z zachwytu dla ja

choć z rękami pustymi

z sercem czarnym jak smoła

nigdy nie jest za późno

stanąć cicho przed Tobą

przynieść  rozum kretyn

co tak się mozolił

udowadniał sobie

by mówić od rzeczy

 

 

 

To Ty

 

To Ty Jesteś

ten Majestat

co się w drzewie

przydrożnego krzyża mieści

coś go przyjął

tak spokojnie

bez przymusu

lecz z miłości

to Ty Jesteś ten ból

brata mego

cichy do ostatka

bez skarg

i ta zgoda 

na wiatr w oczy

bez

narzekań i rozpaczy

przykrość co nie walczy

nie przeklina

krzywda

co nie szuka

nic dla siebie

to Ty Jesteś

ta samotność

co przechadza się parami

smutek i pokora

co swój uśmiech

w gwiazdach umieściła 

 

Danuta Julia

wildana@wp.pl