Spowiedź  i co dalej?

 

 

„Jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego”. (Mt 18, 8-9)

 

 

Jednym z warunków dobrej spowiedzi jest szczery, głęboki żal, bolesna świadomość zranienia Bożej miłości. Oznacza on nie tylko zdecydowane odcięcie się od złej przeszłości ale także serdeczną wolę poprawy, jest zobowiązaniem do nieustannej pracy nad poprawą naszego życia tak, aby było jak najbardziej zgodne z Ewangelią, ciągłego nawracania się od własnego egoizmu, ciasnoty serca, do radości z obecności Boga wśród nas, życia Bogiem, Jego Słowem i Ciałem na co dzień.

 

Do takiej postawy serca ma nas doprowadzać pokuta. Po każdej spowiedzi otrzymujemy w ramach pokuty określoną czynność, modlitwę itp. Pokuta sakramentalna jest  jednak tylko symbolem, minimum, punktem wyjścia do pokuty właściwej, którą musimy dostosować odpowiednio do naszej sytuacji. Najpierw trzeba nam w miarę możliwości naprawić szkody i zło, które popełniliśmy lub, jeśli to jest niemożliwe, zadośćuczynić w inny sposób (np. gdy osoba, której ubliżyliśmy, w międzyczasie umarła, lub nie możemy zwrócić rzeczy, która została zniszczona). Ale nie wystarczy naprawić przeszłość, nie może to być też tylko wymierzona sobie kara. Pokuta ma nas przede wszystkim otworzyć na przyszłość. Ma nam pomóc w wypełnieniu postanowienia poprawy.

 

Jest tutaj potrzebna analiza naszych zachowań, okoliczności i schematów ulegania złu, sytuacji wzmagających nasze wady. Jeśli np. ktoś zauważa, że w towarzystwie jakiejś osoby lub grupy osób nie obejdzie się bez alkoholu - pokutą będzie unikanie tego towarzystwa. Jeśli oglądanie pewnych programów czy filmów wzbudza w nas niepohamowaną potrzebę posiadania, bogacenia  się, lub nieliczenia się z godnością własną i innych - pokutą będzie podarowanie sobie tych programów. Zasadą, którą powinniśmy się kierować jest „agere contra”, czyli „działać przeciw” (przeciw naszym wadom). Jeśli Msza św. niedzielna jest dla mnie ciężarem - może przyjdę do kościoła także w jakiś dzień powszedni? Jeśli mam tendencję do obmawiania, pokutą będzie wynajdywanie u znajomych ich jak najlepszych stron (i mówienie im o tym!), jeśli jestem łakomczuchem, lekarstwem będzie post, jeśli owładnęła mną chciwość - dobrze mi zrobi hojne obdarowanie kogoś itp. itd. Każdy z nas wie najlepiej, gdzie go boli, a jeśli nie wie, niech posłucha Jezusa, niech otworzy Ewangelię i odkrywa z Nim prawdę o sobie. Jeśli przestaniemy „zagłuszać” Go nieustannym potokiem słów i choć trochę pomilczymy na modlitwie, to nasze myśli kierowane przez Ducha Świętego nieodzownie naprowadzą nas na odpowiedni trop. Warto rzetelnie i uczciwie się potrudzić „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”  (Rz 6,23). Poważniejsze postanowienia, przyrzeczenia dotyczące ważnych spraw, zwłaszcza przyrzeczenia na całe życie należy najpierw uzgodnić ze spowiednikiem.

 

Tak więc pokuta to nie jednorazowe „odklepanie zdrowaśki”, ale ciężka i nieustanna, czujna i cierpliwa praca na co dzień, oddawanie coraz więcej „pola” Bogu i Jego woli, Jego miłości. Życie chrześcijanina jest walką, jest trudem, jest biegiem  ...

 

Po co to wszystko?

 

„Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor2,9)

 

Wioletta Masiuda