Trudne pytania ...

 

Krzysiek zadał mi pytanie:

 

Nie bardzo rozumiem (chyba rzeczy podstawowej! :--P), dlaczego konieczne było, żeby Jezus umarł na krzyżu ?! Żeby nas odkupić, tak?! Jako ofiara dla Ojca. Z miłości do nas. ???

 

Ale skąd taki wymóg? Że trzeba było nas „odkupiać”? I dlaczego musiał umierać Jezus i dlaczego właśnie na krzyżu?! Równie dobrze mógł klasnąć i bylibyśmy odkupieni, przecież to Bóg ustalił takie zasady.

 

:----/

 

Według mnie śmierć Jezusa ma tylko jedno wyjaśnienie - głosił swoją prawdę, za co groziła mu śmierć, a że był konsekwentny, to tak się sprawa skończyła

 

Odpowiadając:

 

Proszę zajrzeć do mojego artykułu:

Jaka była egzystencja przed grzechem pierworodnym?

 

szczególnie zaś fragment: "Inna rzecz, że zastanawiającym jest fakt, jak wielka musi być niszczycielska potęga zła, skoro sam Bóg musiał wejść w naturę, poddać się cierpieniu i śmierci, aby tę potęgę zła i zniszczenia pokonać, aby rozerwać kajdany zniewolenia, aby wyzwolić stworzoną naturę spod władzy zepsucia?"

 

Męka i śmierć Chrystusa na krzyżu była ontologicznie najlepszym sposobem zniszczenia potęgi zła, spowodowanej grzechem człowieka. Skoro Bóg wybrał ten właśnie sposób, to widocznie było to "ontologicznie najlepszy i jedyny sposób". To jest to co mogę z odpowiedzieć z filozoficznego punktu widzenia. Gdyby był jakiś inny, skuteczny lub lepszy sposób, to na pewno Bóg by go wybrał. To jest to samo rozumowanie co rozumowanie Leibniz'a, według którego "żyjemy w najlepszym z możliwych światów".

 

Twoje wyjaśnienie nie jest złe, ale tylko częściowe, nie ostateczne. Jest to na pewno jeden z elementów, jedna z przyczyn Jego śmierci na krzyżu. "Szukał guza", więc znalazł. Jest też i to powiedzenie, którego nie sposób wyjaśnić. Misterium iniquitatis - tajemnica nieprawości. Śmierć Chrystusa na krzyżu na pewno jest częścią tej tajemnicy jaką jest zło.

 

Odkupieńcza śmierć Chrystusa na Krzyżu na pewno nie jest efektem „widzimisię” Boga. Już św. Paweł mówi o tym w sposób bardzo krótki: "Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym." (Rz 6:23) Można by więc powiedzieć, to sama struktura grzechu, zła domaga się jako „efektu” śmierci. A więc Bóg sam umiera, aby tę strukturę zniszczyć właśnie swoją śmiercią.

 

Kolejny cytat ze św. Pawła:

Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność. A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? Ościeniem zaś śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo. Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.” (1 Kor 15:53-57)

 

Śmierć jest więc nierozłącznie związana z grzechem, ze złem. Przypomnijmy sobie, że efektem właśnie grzechu pierworodnego była i jest do dzisiaj konieczność umierania. To jest właśnie ta destruktywna siła zła, której nic nie może się przeciwstawić, poza Miłością samego Boga. Dlatego też Bóg z miłości do człowieka, do całego swego stworzenia wziął na siebie tę „konieczność umierania”, aby człowieka z tej niewoli wybawić.

 

Na krzyżu, właśnie w śmierci Chrystusa została pokonana śmierć. I tutaj Chrystus- Bóg nie płaci nic nikomu –jeśli można ta powiedzieć- On po prostu odnawia stworzenie W tym momencie dokonuje się więc re-creatio. Można by dalej snuć dywagacje nad potęgą zła w analogii do Dobra. Skoro dobro jest tak potężną wartością, skoro dobro jest tak wspaniałym darem, że tylko Bóg mógł go udzielić w akcie stworzenia, to jego zaprzeczenie – zło jest potężną antywartością. Analogicznie: im większe dobro zostaje zniszczone, im większe zło zostaje wyrządzone tym większej trzeba „mocy” aby tę szkodę naprawić. W grzechu (szczególnie grzechu pierworodnym) zostało zniszczone największe dobro, a więc i (stale analogicznie) największej trzeba „mocy”, aby tę szkodę naprawić. Stąd już tylko krok do zaakceptowania, że szkodę te mogła naprawić tylko śmierć samego Boga. Warto rzeczywiście wrócić tu jeszcze raz do artykułu: Co to jest zło?

 

Podejrzewam więc, że klaśnięcie by jednak nie wystarczyło :-)

ks. Kazimierz Kubat SDS