Trudne pytania ...

 

katolicki deizm ???

 

 

Chciałabym poruszyć na forum pewną, nurtującą kwestię. Czy można uważać się za katolika będąc jednocześnie deistą (nie mylić z ateistą). Zdaniem wielu ludzi - głównie chrześcijan - takie postawy są sprzeczne. Ja uważam trochę inaczej. A wy?

 – pyta „finezyjka”

 

 

A dlaczego deizm nie miałby być sprzeczny z katolicyzmem, jeśli w deizmie Bóg jest raczej "Deus ex machina", a nie Bogiem miłującym i Ojcem? Co więcej deizm odrzuca Opatrzność Bożą, Chrystusa, Objawienie Pisma św. i jest raczej synkretyzmem, czyli rozmyciem wszystkich religii w nijakim i miałkim naturalizmie? Czemu więc miałoby to zgadzać się z katolicyzmem ?

- odpowiadam ja

 

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Myślę jednak, że deista-katolik też uważa Boga za miłującego Ojca i pewnie dlatego ... jest deistą. Zastanawia mnie czy kochający ojciec pozwoliłby na tyle zła na świecie, wojen, nienawiści itd. Czy pozostałby bierny i nie próbował ingerować ... choćby właśnie na zasadzie „Deus ex machina”? Nie zamierzam wcale głosić herezji. Wiem, że ludzie wyposażeni zostali w wolną wolę i rozum, z czego nie zawsze umiejętnie korzystają. Deista-katolik mógłby bronić istoty Boga argumentując iż „Pan kocha swe dzieci, ale od początku pozwolił im działać samodzielnie i tylko obserwuje to życie, wspierając duchowo - czuwa nad światem (Opatrzność Boska), ale raczej biernie. Ponieważ żyjemy w czasach synkretyzmu religijnego, gdzie chrześcijaństwo miesza się niebezpiecznie z innymi nurtami, chciałabym dociekać istoty sprawy. Mam nadzieję, że poruszanie takich tematów pozwoli na zachowanie tożsamości wiary chrześcijańskiej i unikniecie wielu błędów. Dlatego dziękuje za wszystkie opinie.

- odpowiada „finezyjka”

 

Wobec tego wyśnijmy sobie podstawowe pojęcia:

 

Czy nie jest to przypadkiem spór o słowa? Bo jak może istnieć taki twór, jak deista-katolik? A co więcej nie będący tak naprawdę deistą?

 

Oto kilka przystępnych definicji deizmu:

 

"Deizm, pogląd filozoficzno-teologiczny zakładający, że:

 

1) Bóg bądź to stworzył świat, bądź odegrał w jego początkach rolę "pierwszego poruszyciela",

2) ustalił (w każdym z tych przypadków) prawa, wg których cała rzeczywistość miała się rozwijać,

3) nie ingeruje od tamtej pory ani w bieg historii naturalnej, ani w dzieje człowieka.

 

W następstwie powyższych założeń deizm odrzucił opatrzność Bożą i objawienie, przyjmując co najwyżej tylko tę jego część, która jest zgodna z naturalnymi, racjonalnymi zasadami moralności. Przeczył też boskości Chrystusa, potrzebie istnienia Kościoła, tezie o dominacji chrześcijaństwa nad innymi wyznaniami. Postulował reinterpretację cudów w duchu naturalizmu. Propagował ideę religii naturalnej, zgodnej z rozumem.

 

Deizm powstał w XVII w. w Anglii, skąd trafił do Francji, stając się jednym z podstawowych składników światopoglądu oświeceniowego. Jego klasyczny wykład zawiera dzieło J. Tolanda "Christianity not Misterious" (1696). Najbardziej znanymi deistami byli J. Locke i Voltaire, a pod wpływem tego poglądu znajdowali się m.in.: J.J. Rousseau, I. Kant, G.E. Lessing, B. Franklin, G. Washington, T. Jefferson, S. Staszic i J. Śniadecki."

 

Definicja pochodząca z: http://wiem.onet.pl/wiem/00dd2b.html

 

lub inna:

 

"Deizm to pogląd religijny zakładający istnienie jakiejś nieokreślonej dokładnie duchowej siły sprawczej, która stworzyła świat materialny i prawa nim rządzące, jednak nie ingeruje ona obecnie bezpośrednio w jego działanie. Istnienie tej siły sprawczej wyjaśnia w ich mniemaniu racjonalną strukturę świata i stałość praw fizyki.

 

Deiści są swoistymi agnostykami poznawczymi, gdyż twierdzą, że bezpośrednie poznanie owej siły sprawczej nie jest możliwe i można ją poznawać jedynie pośrednio, poprzez odkrywanie naukowych praw rządzących materią. Są oni jednak zwykle całkowicie przekonani co do samego istnienia owej siły sprawczej i dlatego nie można ich nazwać agnostykami religijnymi.

 

Deiści odrzucają w całości prawdy wszystkich religii instytucjonalnych, uważając objawienia i święte księgi za pozbawione faktycznej wartości poznawczej.

 

Deizm był bardzo popularny w XVIII wieku zwłaszcza we Francji. Najbardziej znanymi deistami tych czasów byli Wolter, Denis Diderot i J. J. Russeau. Deizm jest też do dzisiaj bardzo popularny w wielu środowiskach naukowych - zwłaszcza wśród fizyków. Deistami byli: Albert Einstein, Linus Pauling, Werner Heisenberg i inni."

 

Za: http://pl.wikipedia.org/wiki.cgi?Deizm

 

i trzecia:

 

"(z łac. „Bóg”) Pojemny wyraz stosowany na określenie poglądów wielu angielskich, europejskich i amerykańskich pisarzy XVII oraz XVIII wieku, którzy w różny sposób kładli nacisk na rolę rozumu w religii i odrzucali objawienie, cuda i jakikolwiek wpływ Opatrzności na naturę i na dzieje ludzkie. Niektórzy współcześni teolodzy w Europie i Ameryce Północnej negując jakiekolwiek szczególne działanie Boże w świecie stają się deistami naszych czasów."

 

według:  http://www.opoka.org.pl/slownik/ltk/deizm.html

 

I one wszystkie kłócą się z ideą podaną przez Panią. Tak więc prawdziwy i klasyczny deista nie wierzy w Boga - Ojca, nie wierzy w Opatrzność, nie przyjmuje Objawienia. Deizm jest raczej naturalistycznym synkretyzmem uznającym istnienie "jakiejś" siły duchowej. A więc nie może istnieć deista-katolik, tak jak nie może istnieć kwadratowe koło. Nie można więc mówi o deizmie, tam gdzie faktycznie jest raczej wątpiący i poszukujący katolik, obolały i pokaleczony człowiek wierzący, pytający o ostateczne przyczyny zła w świecie. Zachęcam do poczytania moich artykułów na ten temat w dziale „Metafizyka na co dzień, albo filozofia dla kucharek” na stronie www.kazikq.jezus.pl

 

Natomiast pytania zadane przez Panią, jako żywo przypominają rozterki Dostojewskiego. A dla wzmocnienia efektu, co by Pani powiedziała, gdybym dodał, że zgodnie z przekonaniami filozoficznymi i teologicznymi G.W. Lebniz'a można logicznie udowodnić, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów :-))

 

I co wtedy? Jest Bóg Miłosiernym i Kochającym Ojcem czy nie jest? A może jest tylko sadystycznym maszynistą (zegarmistrzem) świata nieczułym na ból i cierpienie swoich stworzeń ??? Nie możemy dać na takie pytania (jak Pani stawia) jednoznacznych i finalnych odpowiedzi, bo po pierwsze nasze egzystencja jest:

 

a) czasowa, a Bóg istnieje poza czasem

b) ograniczona - Bóg jest nieograniczony,

 

Stąd i nasza wiedza jest ograniczona i częściowa. Nie wiemy i za życia doczesnego wiedzieć nie będziemy, jakie są prawdziwe i ostateczne źródła i przyczyny zła, które nas otacza. To co wydaje nam się jasne i klarowne tu i teraz, może zupełnie zmienić perspektywę w świetle ostatecznej i finalnej wiedzy po zmartwychwstaniu ciał. Bóg wie wszystko i Jego sposób widzenia na pewno i jest zdecydowanie i niebosiężnie lepszy i pełniejszy od naszego.

 

Jeśli bowiem dobrze i dogłębnie czytać Pismo św. i śledzić naukę kościoła, to Bóg jest osobiście zaangażowany w uwolnienie świata od zła. Dlatego też posłał nie kosmitów, ani maszyny-roboty, ani jakieś fantastyczne stwory aby świat od zła uwolnić, ale właśnie swojego Jednorodzonego Syna, Jezusa Chrystusa, Który umarł i zmartwychwstał, aby nas od zła uwolnić. Nie ma więc mowy o deistycznym widzeniu czy rozumieniu Boga w konsekwentnie logicznym katolicyzmie.

 

Oczywiście, że istnienie zła w świecie nie jest łatwe do zaakceptowania czy też nie można przejść nad nim do porządku dziennego, ale ja osobiście sądzę, że sprawa z deistami ma się trochę inaczej. Ich sceptycyzm ma swoje źródło raczej w nieuregulowanym życiu moralnym i etycznym, a wtedy nie chcąc czy nie mogąc (sumienie jednak nie pozwala) zrezygnować w ogóle z Boga, szukają usprawiedliwienia dla swoich moralnych braków w idei Boga obcego i dalekiego, nie zajmującego się człowiekiem. A skoro tak, skoro Bóg jest daleki, obcy i odległy to, wtedy ich osobiste grzechy i niedoskonałości nie są już takie piekące i doskwierające.

 

Niemniej jednak wiara w Boga Dobrego i Kochającego Ojca nie kłóci się ani nie zaprzecza rozumowi. Nawet widząc zło obecne w świecie nie musimy od razu wpadać w pesymizm czy przygnębienie i uważać, że "Pan kocha swe dzieci, ale od początku pozwolił im działać samodzielnie i tylko obserwuje to życie, wspierając duchowo - czuwa nad światem (Opatrzność Boska), ale raczej biernie."

 

Bóg nie jest i nigdy nie był bierny ani chłodny wobec cierpień i mizerii człowieka. On sam się w tą walkę ze złem zaangażował i zawsze jest po stronie człowieka.

 

I takie opowiadanie (źródła nie pamiętam):

 

Oto w obozie koncentracyjnym bezsensownie okrutni esesmani dla zabawy czy też z powodu wydumanej winy postanowili ukarać młodego chłopca przez powieszenie. Powiesili go jednak tak nieszczęśliwie, że chłopak nie zmarł od razu, ale jeszcze przez wiele minut rzęził i dusił się na sznurze. Inni więźniowie zobowiązani byli patrzeć na męczarnie tego młodzieńca, przy śmiechu i żartach rozbawionych esesmanów. Jeden z więźniów stojących w szeregu z rozpaczą i gorzkim wyrzutem pyta: "No i gdzież jest Pan Bóg, skoro pozwala na takie bestialstwo?! Bóg nie istnieje, gdzież on jest?!" Na co inny więzień z bólem odpowiada: "Oto wisi tam na stryczku i rzęzi w przedśmiertnych drgawkach ".

 

Bóg jest zawsze po stronie człowieka. Inaczej człowiek nie miałby najmniejszych szans  w walce ze złem.

 

No i dziękuję za troskę wyrażoną w słowach: „Ponieważ żyjemy w czasach synkretyzmu religijnego, gdzie chrześcijaństwo miesza się niebezpiecznie z innymi nurtami, chciałabym dociekać istoty sprawy. Mam nadzieję, że poruszanie takich tematów pozwoli na zachowanie tożsamości wiary chrześcijańskiej i unikniecie wielu błędów.”

 

Pozdrawia ks. Kazimierz SDS