Uważne spojrzenie na "Boży grajdoł"

(wstęp)

 

Oczywiście, że każdy człowiek ma prawo do osobistych przeświadczeń ontologicznych i aksjologicznych. Każdy ma prawo do oceny rzeczywistości, do wyciągania wniosków z przebiegu zdarzeń, z dziejów historycznych. Nie jest się natomiast uprawnionym do generalizowania prywatnych mniemań, do nadawania im znamion uniwersalności.

 

Wspomniałam pewnej pani, że zamierzam polemizować z osobą zaangażowaną w ruch New Age. Pani niezmiernie zdziwiona powiedziała mi- a ja myślałam, że te mrzonki dawno umarły naturalną śmiercią. Bo w istocie mówi się już o Next Age. Można wymarzyć sobie przeznaczenie, można przebywać całe lata w wirtualnej unii z samym sobą, celebrować świętość "ja", pławić się w iluzorycznym kontakcie z siłami ducha, redukować Boga do kolejnego stopnia rozwoju osobowego. Owszem, można, bo Bóg obdarował człowieka wolną wolą. Ale jeśli nie wpatruję się w Absolutny Wzorzec Człowieczeństwa, to co ze mnie za człowiek?

 

Przypominam sobie dwie sceny z książki ks. Kazimierza "Listy z Afryki i nie tylko". Otóż afrykańscy studenci po dwóch, trzech latach nauki filozofii mają odwagę "brać się" za tematy typu- krytyka poglądów Kanta. Tę "rozpustę" myślową ks. Kazimierz konfrontuje ze zdarzeniem w Heidelbergu, gdzie miał okazję przysłuchiwać się obronie pracy habilitacyjnej filozofa kilkanaście lat zajmującego się myślą Kanta. W podtytule jego pracy było zamieszczone słowo "krytyka", na które szanowne gremium zareagowało oburzeniem. Jakiej więc odwagi trzeba, żeby podważać rzeczywistość, której fundamentem jest Bóg - pełnia prawdy, dobra i piękna.

 

Przyzwoitość intelektualna wymaga, żeby przed przystąpieniem do tak "ambitnego" zadania, chociaż w sposób elementarny przyjrzeć się strukturze rzeczywistości. Życie stworzone przez ludzką twórczość może być ciekawe, ale niekoniecznie przetwarza się w coś ostatecznie sensownego. Najczęściej staje się zgubnym brnięciem w izolujące osamotnienie. Jeśli człowiek chce poznać swoją egzystencję w zwierciadle prawdy, jest zobowiązany wskazać sobie podstawy poznania. Jak powiada Ojciec M. A. Krąpiec, mogą rozchodzić się drogi myślenia filozoficznego, zreflektowanego sądu o rzeczywistości.

 

Jednak ona "jest" przed naszym myśleniem, przed naszym sądem o niej. Dlatego człowiek próbujący naprawdę rozstrzygać problem sensu, szczęścia, bytowego spełnienia, musi liczyć się z aktem istnienia jako ostateczną instancją gruntującą sprawdzalność poznania.

 

"Afirmacja istnienia jako strony (aktu) zasadniczo konstytuującej rzeczywistość jest niezmiernie ważna w wyjaśnianiu filozoficznym świata realnego, gdyż w tym miejscu rodzi się idealizm i wszystkie groźne konsekwencje idealizmu, nie tylko dla samego myślenia, ale co więcej, dla wielostronnych życiowych przeżyć" (M.A Krąpiec, Człowiek i prawo naturalne, s.103). Stąd się bierze konstruowanie łatwych, ponętnych, ale niestety tylko wyobrażeniowych wizji świata. Nawet jeśli da się im przypisać wewnętrzną logikę i spójność tez, nie są one w stanie rozstrzygać realnych ludzkich problemów.

 

Krąpiec powiada, że można tak się zafascynować różnymi treściami przeżyć, iż przestaje się zwracać uwagę na ich egzystencjalną stronę (na ich faktyczność, czy istnieją). Można każdej wymyślonej treści dać nazwę bytu (więcej, nazwę tę przydzielić jakiejś najmniej realnej, bo wyabstrahowanej treści, która często jest tylko niesprzecznością), co nie zmienia faktu, że bytem jest jedynie istniejąca treść, istniejący konkret w realnie istniejącym świecie.

 

Wkraczać w świat realnie istniejący z alternatywna wersją wirtualną i w takim świecie wirtualnym "urządzać się" na stałe  na pewno nie jest oznaką dojrzałej odwagi i męstwa w istnieniu.

 

 

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl