Znaki Wielkiego Tygodnia

 

Afrykańskie ubóstwo i religijną żarliwość konfrontuję z rodzimym krajobrazem, z niektórymi widzialnymi znakami Wielkiego Tygodnia (teksty z reklam).

 

- Buty te są efektem głębokiego namysłu nad filozofią (tak, tak, to nie pomyłka) stopy dziecka.

- Okaż czułość swoim ubraniom. Przecież je kochasz!

- Temu proszkowi możesz zaufać do końca.

- Przed okienkiem pocztowym pani pyta o świąteczne kartki. Jest ich duży wybór z wizerunkiem Chrystusa. Pani niezadowolona z oferty, niczego nie kupuje, pytając "A czy nie ma czegoś normalnego?"

 

Co wielkiego stało się z nami w czasie Wielkiego Tygodnia? Czy odcięliśmy chociaż jedną ze stu głów straszliwej hydry uzależnień i małostkowości? Czy posuwając się naprzód drogą czasu, cokolwiek wezbraliśmy trwaniem w tym, co święte i nieprzemijające?

 

"Jak pogodzić sprzeczne wskazania, by człowiek organizował w jakiś sposób swoje życie i jednocześnie od niego uciekał, by napawał się obecnym istnieniem i jednocześnie wyzwalał się od niego, gnany nieokreśloną tęsknotą(o nie! - moje doświadczenie jest zupełnie inne, tęsknota ta jest dokładnie sprecyzowana, jest to tęsknota za Chrystusem i życiem wiecznym) żyjąc w czasie jakby w nim nie żył. Kto by odgadł, jak można pogodzić te sprzeczne postulaty, byłby bliski poznania, czym jest człowiek" - pisze J. Guitton.

 

... Bo nie można nazwać prawdziwym człowiekiem tego rozdygotanego zbioru cząstek, z których każda bezmyślnie, na oślep pędzi w innym kierunku. Człowiek powinien szukać Kogoś, kto zintegruje te rozparcelowane kawałki człowieczeństwa, umieści je w jednym spójnym nurcie. Nie może nie pamiętać skąd przychodzi i dokąd zmierza. Świadomość ta nie narzuca pesymistycznego eternizmu, odkładania wszelkich życiowych gratyfikacji na wieczność. Pozwala za to każdą decyzją egzystencjalną wpisywać się w tę najczystszą jasność światła wiecznego.

 

I wydaje się, że Zmartwychwstanie Pańskie nie unieważnia blasku naszych rozlicznych światełek, którymi próbowaliśmy rozjaśnić komuś byt, lecz "porywa" go w nadprzyrodzoną przestrzeń.

 

Mario, Ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała

 

Ten blask wyznacza jakby tor tęsknoty za Zbawicielem kwitnącym miłością, zdumiewającym pięknem i wszechmocą. Rodzi w sercu człowieka metafizyczne postanowienia - "... ponieważ zostałem przez Ciebie odkupiony, już nigdy ... nie wystawię się na sprzedaż” (św. Augustyn). Zaczyna pojmować człowiek, że poznał prawdę. "Kto zna prawdę, zna tę światłość, a kto zna światłość, zna wieczność. To jest światłość, którą miłość zna." (św. Augustyn).

 

Pyta Ksiądz - "Czy mnie ta prawda o Zmartwychwstaniu Chrystusa jeszcze obchodzi? Czy dla mnie ma ona jeszcze jakieś znaczenie"?

 

Rzeczywiście, dzisiaj nad prawdę przedkłada się prywatne opinie, osobiste sądy. Piętrzy się fałszywe znaki i tropy interpretacyjne prowadzące donikąd. Nawet wierzący w Chrystusa niejednokrotnie odczytują Zmartwychwstanie jako metaforę lub jakąś figurę stylistyczną ... "Bo dzisiejszy świat cierpi na nadmierne uznakowienie" (M. Witkowski). Wśród tej nawałnicy znaków, Zmartwychwstanie Pańskie traktuje się jako znak zdewaluowany, powoli wycofywany z obiegu. A cóż dopiero postmoderniści! Oni wszystko potrafią obrócić w grzeszną względność, zawiesić w ekscytującym niedokonaniu.

 

Historia prawdziwa, dla wielu nieważne, że dokonana Bożą wszechmocą, traci urokliwą niepewność, która pozwala na infantylną zabawę i grę w życie, na poszukiwanie tematów zastępczych i zwalnianie się z obowiązku rzeczywistego zaangażowania. Historia prawdziwa za bardzo zobowiązuje, ma za duże znaczenie. Znaczenie zasadnicze, które przynagla do jednoznacznego, odważnego ukierunkowania egzystencji w stronę wieczności. A odnosi się wrażenie, że współczesny człowiek bardzo nie lubi jednoznaczności. Lepiej czuje się wśród zawiłości i zamętu, w których zawieruszy się jego wewnętrzna bylejakość. Apostołowie "high live'u" utwierdzają go w tym stylu bycia.

 

Ale my, którzy wierzymy w Pana naszego Jezusa Chrystusa, w Jego chwalebne Zmartwychwstanie, pytamy za prawdziwymi Apostołami Pańskimi, pytamy współczesny świat za Piotrem i Janem:

 

"Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać Was niż BOGA? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy" ( Dz, 4, 19-20).

 

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl

 ***********************

 

W irackim Tirkicie, nad drzwiami sali balowej najwspanialszego pałacu Saddama Husajna, zamieszczona jest podobno inskrypcja z Koranu - "Boże, jesteś królem tego świata, i dajesz temu, komu chcesz, zabierasz komu chcesz i mnie dałeś to".

 

Jak wielu ludzi, niezależnie z jakiego kręgu kulturowego się wywodzi, jakiego jest wyznania, pyszni się swoim bogactwem jako świadectwem specjalnego wyróżnienia przez Boga. A w naszym obszarze kulturowym ta pycha przerodziła się w samoubóstwienie - jestem królem tego świata, daję temu, komu chcę, zabieram komu chcę, a najwięcej daję sobie.